Ads 468x60px

Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Galicyjska Jesień, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Galicyjska Jesień, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 października 2015

XXV Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka - relacja

Wszyscy wiemy, że literatura nie ma granic. Na szczęście, coraz częściej czytelnicy mogą uczestniczyć w wielu wydarzeniach, mających na celu przybliżenie nieznanej twórczości autorów z całego świata. Jednym ze znakomitych przykładów jest XXV Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka, która już po raz kolejny zagościła do wielu szkół i bibliotek na terenie Małopolski, Podkarpacia oraz Ukrainy. W tym roku inauguracja kolejnej odsłony przedsięwzięcia, wymyślonego przez poetę Andrzeja Grabowskiego, miała miejsce 29 września  we Lwowie. Kilka dni później, ponad trzydziestu autorów oraz bardów, pochodzących m.in. z Ukrainy, Rosji, Wietnamu, Australii, Włoch, Litwy i Węgier, w towarzystwie naszych rodzimych twórców, uczestniczyło w serii unikalnych spotkań autorskich. Jedno z takich spotkań odbyło się w Bibliotece Publicznej we Frysztaku i miałam wielką przyjemność w nim uczestniczyć.

czwartek, 13 października 2016

XXVI Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka - subiektywna relacja

XXVI Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka to wydarzenie, którego celem jest odkrywanie tego, co w literaturze, muzyce i sztuce Galicji najpiękniejsze W tym roku na terenie Ukrainy oraz trzech wschodnich województw naszego kraju z inicjatywy poety Andrzeja Grabowskiego odbywają się spotkania autorskie i widowiska artystyczne. Festiwal łączący poetów, muzyków, malarzy oraz wielbicieli słowa z wielu krajów świata miał swoje uroczyste rozpoczęcie we Lwowie 27 września. Ponowie z tej okazji Biblioteka Publiczna we Frysztaku mogła gościć w swoich progach dwóch uznanych twórców.
We wtorek 4 października uczniowie z miejscowych szkół uczestniczyli w spotkaniu autorskim z Janem Dydusiakiem oraz Andrzejem Żmudą. Szybko okazało się, że panowie stanowią idealny duet, darzący się szacunkiem. Udowodnił to już początek spotkania, gdy obaj poeci przedstawili się nawzajem. Jak zażartował Dydusiak jego kolega po fachu tak genialnie go przedstawił, że dowiedział się o sobie kilku nowych rzeczy.

środa, 12 lutego 2020

Oleh Poliakov - Niewolnice i przyjaciele pani Tekli



Autor:  Oleh Poliakov
Tytuł: „Niewolnice i przyjaciele pani Tekli"
Tytuł oryginału: Рабині й друзі пані Векли
Tłumaczenie:  Wasilij Miskov
Wydawnictwo: Anagram
ISBN: 978-83-65554-45-1
Data wydania: 24 maja 2019
Liczba stron: 315
Seria wydawnicza: Proza Świata
Jak niektórzy z Was wiedzą czuję jakąś dziwną więź z kulturą naszych wschodnich sąsiadów. Co prawda moja rodzina nie wywodzi się z Kresów Wschodnich, ale Galicyjska jesień Literacka, w której miałam okazję dwukrotnie uczestniczyć, uświadomiła mi, że tak naprawdę nie znam żadnej książki z literatury ukraińskiej. Pewnie ta niewiedza nie doskwierałaby aż tak bardzo, gdyby nie fakt, że w zeszłym roku spotkanie z twórcami po prostu mi umknęło. Gdy po czasie zorientowałam się, co się stało, ze zdumieniem poczułam jakąś wewnętrzną pustkę, którą zapełnić mogła jedynie proza pochodząca od naszych wschodnich sąsiadów. Na szczęście, kilka tygodni później wydawnictwo Anagram zwróciło się do mnie z pytaniem, czy nie chciałabym przeczytać Niewolnic i przyjaciół pani Tekli Oleha Poliakova. Poznałam opis wydawcy i stwierdziłam, że choć na co dzień nie czytam literatury fantasy i science fiction, to tęsknota za tym, co nieznane jest we mnie silniejsza niż niepewność wynikająca z poszerzania swoich granic literackich.

niedziela, 29 stycznia 2017

Cztery lata Innej Perspektywy

Powinnam zacząć od wyświechtanego zdania, że cztery lata temu nie spodziewałam się, iż doczekam tej chwili. To prawda, ale w tym roku towarzyszy mi jeszcze jedna myśl. Cieszę się, iż rocznica bloga przypada dwa dni po moich urodzinach. Mogę, więc spokojnie przejść obok faktu, że dwa dni temu stuknęła mi trzydziestka i skupić się na wspominaniu ostatnich 365 dni na blogu. A naprawdę jest, co wspominać. Mogłoby się wydawać, że jestem jedną z tych osób, które żyją, gdzieś na uboczu. Piszę bloga po części dla przyjemności, a po części dla realizacji pasji. Chyba mój specjalista od SEO (gdybym takiego posiadała) chodziły wiecznie niezadowolony, bo blogerka książkowa, czytająca kilkanaście pozycji rocznie? To żadna blogerka! Niemniej to, co zdarzyło się przez ostatnie dwanaście miesięcy, jeśli chodzi o moją działalność blogową, zdaje się temu wszystkiemu przeczyć. Stąd wniosek, że życie, nawet to wirtualne, za nic ma sobie statystyki.