Ads 468x60px

Aktualności

Wpaść z hukiem

w dorosłość.

,,Demelza",

podbija serca czytelników. .

Muzyczne różności

w koszyczku z wielkanocnymi życzeniami.

Jak jedna z piosenek Elli Fitzgerald

stała się hymnem pewnej książki.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Muzyka między kartkami #5

Ludzie zwykle bardzo łatwo mogą określić siebie, jako umysły ścisłe lub humanistów. Ja nigdy tego nie potrafiłam. Już w czasie testów gimnazjalnych okazało się, iż wyniki z konkretnych egzaminów miałam niemal identyczne. Wybrałam liceum o profilu ścisłym, by na maturze zdawać nie tylko matematykę, ale również rozszerzony język polski.  To swoiste rozdwojenie zostało mi zresztą do dzisiaj. Siadając do pisania opinii, początkowo analizuję wiele szczegółów, próbuję ułożyć je w schematy, które chciałabym  jak najdokładniej przedstawić. Spojrzenie na książkę, jako całość, jednak ostatecznie wygrywa, pomimo że miejsce na parę detali zawsze się znajdzie. Dlaczego o tym piszę? Główną trudnością przy opracowaniu tego wpisu było to, iż nie zawsze da się włożyć muzykę czy literaturę w ściśle określone ramy. Stąd tym razem zapraszam na ostatnią regularną notkę inspirowaną „Kolejami losu”, w której serwuję wam prawdziwy muzyczny misz-masz. Jest to także znakomita okazja, aby zatrzymać się na moment przy różnorodności, jaką ukazuje Judy Blume w swojej powieści.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Muzyka między kartkami #4


Ella Fitzgerald
Minął tydzień, więc czas na kolejną notkę muzyczną inspirowaną „Kolejami losu”. Mam wrażenie, że dzisiejsza bohaterka powinna pojawić się w poprzednim wpisie, gdyż jedna z jej piosenek jest niejako hymnem powieści Judy Blume. Ta melodia na kartach książki przywoływana jest nie raz, lecz kilkukrotnie. Jedna z bohaterek zna wszak tekst piosenki „How High The Moon” niemalże na pamięć, powracając do niej w chwilach największego niepokoju. Zanim jednak zajmiemy się literacko-muzycznymi odwołaniami w fabule, poznajmy krótki wycinek biografii piosenkarki, która wylansowała ten przebój.

Ella Jane Fitzgerald przyszła na świat 25 kwietnia 1917 roku w Newport News w stanie Wirginia (USA), Co ciekawe dziewczynka, która w przyszłości miała być nazwana „Pierwszą damą piosenki” (z ang. First Lady of Song) nie od razu widziała swoje miejsce przed mikrofonem. Jej pasją w dzieciństwie był taniec, ale zetknięcie z twórczością tak znanych sław jak Louis Armstrong, Bing Crosby czy Connee Boswell sprawiło, że Ella skierowała swoje kroki w kierunku jazzu.  Jej muzyczna droga rozpoczęła się od występów w Apollo Theater w Harlemie, gdzie dzięki wygranej w konkursie młodych talentów, zauważył ją Tiny Bradshaw. Kariera przyszłej legendy jazzu rozkwitła jednak z chwilą rozpoczęcia kariery solowej w 1942 roku. Ella znakomicie odnajdywała się, w rodzącej się właśnie, pozwalającej na eksperymenty fali swingu. Przełomem okazał się rok 1945, gdy na rynku fonograficznym ukazała się płyta „Flying Home" uznana przez New York Times za najbardziej wpływowe nagranie jazzowe ówczesnej dekady. Ella Fitzgerald współpracowała z najsłynniejszymi muzykami tamtego okresu. U jej boku występowali choćby Benny Goodman czy Louis Armstrong. Z tym ostatnim stworzyła takie hity jak „Cheek to Cheek" czy Stars Fell On Alabama".  W 1950 roku ukazał się krążek „Ella Swings Gershwin", który otworzył przed wokalistką możliwość współpracy z firmą fonograficzną Verve, dzięki której pojawiły się na rynku muzycznym krążki, które weszły w skład kanonu określanego, jako „Great American Songbook".

niedziela, 2 kwietnia 2017

Muzyka między kartkami #3

Nat King Cole
Pisząc pierwszą notkę z cyklu Muzyki między kartkami, spodziewałam się, że będzie to jedynie niewielkie dopełnienie niektórych recenzji. Tymczasem po przeczytaniu książki „Koleje losu”, której recenzję możecie przeczytać na portalu Z kamerą wśród książek, znalazłam materiały na kolejne kilka notek. To dla mnie zaskakujący fakt, bo wspomniany tytuł to przecież powieść obyczajowa, a muzyka to tylko jeden z wielu składników odmalowania klimatu lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Dzisiejszy wpis będzie jednym z odcinków, który poświęcę tylko jednemu artyście, lecz możecie spodziewać się, iż inspiracje muzyczne związane z książką Judy Blume będą jeszcze przywoływane przez najbliższe tygodnie oraz przy specjalnych okazjach. Tym razem kilka słów o wokaliście, który już pojawił się na łamach tego cyklu, ale nie wspomniałam wówczas o wszystkich jego utworach, jakie pojawiły się w ..Kolejach losu".

czwartek, 16 lutego 2017

Vlogosfera książkowa z innej perspektywy

Ostatni rok był dla mnie dość niespodziewanie czasem odkrywania większości ulubionych vlogów książkowych. Uświadomił mi to dopiero redakcyjny kolega, który jakiś czas temu przyznał, że próbował odnaleźć jakiś kanał książkowy, który sprostałby jego wymaganiom. Ostatecznie nie do końca przekonała go idea wideo-recenzji. Szczerze mówiąc, wcale się temu nie dziwię, gdyż w przypadku kanałów YouTube na widza wpływa dużo czynników, które mają wpływ na subiektywną ocenę danego miejsca w sieci.  Ten tekst będzie podzielony na dwie części. W pierwszej z nich podpowiem wam, nad czym należy się zastanowić przed poszukiwaniem ulubionego vloga, a później przedstawię subiektywną listę moich ulubionych miejsc w Internecie. Zapraszam.

czwartek, 9 lutego 2017

Konrad Sikora - Persona. Zbiór dramatów

Autor: Konrad Sikora
Tytuł: ,,Persona"
Wydawnictwo: Krośnieńska Oficyna Wydawnicza
ISBN: 83-61-08459-2
Rok wydania:  2010
Liczba stron: 270
Dramat, jako rodzaj literacki, wydaje się być czymś bardzo zamierzchłym. Dziś kojarzony niemal wyłącznie z aspektem stricte scenicznym. Wyjątkami są choćby „Wesele” Wyspiańskiego czy „Tango” Mrożka, które do dziś znajdują się w kanonie lektur szkolnych.  Trudno  więc dziwić, się że do „Persony” Konrada Sikory podeszłam ze sporym dystansem. Tych, którzy czytali moją opinię o „Napisanych na ścianach” zapewne nie zdziwi fakt, że tym razem również będziemy poruszać w kręgach literatury chrześcijańskiej. Muszę jednak już na początku podkreślić, że nie będzie to lektura dla wszystkich. Co więcej nawet wśród katolików, mogą znaleźć się osoby, które będą porażone jej dosłownością oraz ostrym, bezkompromisowym przesłaniem.
Zbiór dramatów Konrada Sikory otwiera utwór „Jak się narodził Chrystus, czyli Jasełka". Chociaż mogłoby się wydawać, że historia Bożego Narodzenia może być opowiadana tylko w jeden sposób, to dramaturg pokazuje nam nieco bardziej ludzki wydźwięk tej opowieści. Myślę, że większość z nas ma tendencję do przedstawiania przyjścia Jezusa na świat w niezwykle sielankowy sposób. Nie ma w nim więc miejsca na strach i zmęczenie pastuszków, czy wzmiankę o tym, że Maryja Panna w drodze do Betlejem doznawała niewygody, wynikającej z zaawansowanej ciąży. Konrad Sikora nie sili na wywrotowość. Opowiada te same wydarzenia, ale w mniej baśniowy sposób. U niego bohaterowie to zwykli nudzie ze swoimi wadami i zaletami, którzy nie zawsze byli pewni, czy to, co robią jest słuszne. W tych jasełkach mamy również ukazany dramat Heroda, który przez swój cynizm i egoizm traci wszystko. W tym sensie można tu zaobserwować pewne podobieństwo do szekspirowskiego „Makbeta”.