Ads 468x60px

sobota, 6 sierpnia 2016

Roma Ligocka - Dobre dziecko

Autor: Roma Ligocka
Tytuł: ,,Dobre dziecko"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
ISBN: 978-83-08-04866-5
Data wydania: 29 listopada 2012
Liczba stron: 294
Na okładce książki „Dobre dziecko” Romy Ligockiej możemy przeczytać:
Okazało się, że wspomnienia - szczególnie te bolesne - mają swoje warstwy i nie wszystkie można odkryć naraz. To, o czym mówię w tej książce, było tak głęboko poruszające, wstydliwe i trudne, że potrzebowałam wielu lat, by dojść do momentu, w którym mogę o tym pisać”. 
Już po przeczytaniu wspomnianego fragmentu czytelnik, który wie z „Dziewczynki w czerwonym płaszczyku” o tym, że pisarka przeżyła holokaust, zadaje sobie pytanie, co mogło być na tyle traumatyczne, iż potrzebne było tyle czasu, by autorka mogła się z tym zmierzyć.
Rok 1950. Polska powoli podnosi się z pożogi II wojny światowej. Jednak codzienność mieszkańców wcale nie jest łatwa. Wciąż występują choćby problemy ze zdobyciem żywności, a strach przed nową władzą jest niemal wyczuwalny. Niemniej życie większości ludzi powraca do względnej normalności. Niespełna trzynastoletnia Roma mieszka wówczas w niewielkim, krakowskim mieszkaniu wraz ze swoją mamą Teofilą. Narratorka wkracza właśnie w trudny wiek dorastania, gdy niezwykle ważne jest odnalezienie się w gronie rówieśników. Tymczasem nastolatka czuje się inna niż wszyscy. Wszak jest Żydówką i nie może uczestniczyć w większości wydarzeń, które są codziennością dla jej koleżanek, które spychają ją tym samym na margines. Może jest to poniekąd również kwesta tego, że dziewczyna jest dość skryta, czemu trudno się dziwić, biorąc pod uwagę traumatyczną przeszłość, która czasem powraca w nocnych koszmarach. Roma znajduje pewne ukojenie w czytaniu książek i rysowaniu, lecz skrywane troski i problemy wciąż narastają. Pewnego dnia cały świat przyszłej malarki jeszcze bardziej się komplikuje. Dzieje się tak w chwili, kiedy całkowitym przypadkiem odnajduje tajemniczy list, należący do matki.
„Dobre dziecko” to niezwykle bolesna historia o trudnych relacjach matka-córka. Dwie kobiety muszą poukładać swoje życie na nowo. Każda z nich walczy z własnymi demonami. Tosia jest uwikłana w trudny związek i codziennie musi mierzyć się z wątpliwościami, czy postępuje słusznie. W tym czasie jej jedyne dziecko samo musi stawić czoła skrywanej depresji oraz, nieznanej jeszcze wówczas z nazwy, anoreksji. Mogłoby się wydawać, że między bohaterkami nie ma żadnej nici porozumienia, a jednak opisywana sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana.
Integralną częścią publikacji są zapiski z pamiętnika babci autorki. Początkowo wydawało mi się, że ta wstawka służy tylko ukazaniu pewnego kontrastu pomiędzy życiem w latach przedwojennych i powojennych. Codzienność żydowskich elit jawi się tu bardzo sielankowo. To jednak właśnie pośród tych notatek znajdujemy pewną wskazówkę, dlaczego Teofili tak trudno było pokazać jak bardzo ważna była da niej córka. Wszak Anna Abrahamerowa, w odniesieniu do miłości okazywanej m.in. dorastającej Tosi, pisze:
 „Już taka jestem całe życie, zamknięta skryta. Nawet dzieci łatwiej strofuję, niż pochwalę”[1].
 
(fot. Pezibear)
Pani Roma w charakterystyczny dla siebie sposób opowiada o własnych przeżyciach. Z jednej strony w pełni świadomie ocenia swoje postępowanie, widziane z perspektywy dojrzałej kobiety. Nikogo nie obwinia, a czasem wręcz usprawiedliwia otoczenie. Z drugiej strony oddaje głos przede wszystkim tej cichej, wrażliwej nastolatce. Którą była kiedyś. Doskonale ukazuje przy tym  swój mały, osobisty świat, zmuszając czytelnika do próby zrozumienia jej najgłębszych emocji. W tę książkę nie da się wejść z marszu. Potrzeba czasu, by zrozumieć opisaną w niej dziewczynę, której wojna zabrała wszystko, nie oferując nic w zamian.
Wydawnictwo Literackie zadbało o bardzo piękne wydanie tej publikacji. Tekst uzupełniają zdjęcia z prywatnego archiwum autorki. Ciekawym rozwiązaniem okazało się także wyróżnienie zapisków Anny Abrahamerowej specjalną, dekoracyjną, czytelną czcionką. Jedynym elementem, którego może brakować bardziej dociekliwym czytelnikom jest słowniczek, objaśniający niektóre wyrażenia, użyte w notatkach babci pisarki. Treść, co prawda i bez tego jest zrozumiała, lecz byłby to miły dodatek.
Muszę przyznać, że po lekturze „Dziewczynki w czerwonym płaszczyku” myślałam, że żadna inna książka nie poruszy mnie głębiej. Myliłam się. Może jest to kwestia tego, iż „Dobre dziecko” opowiada o intymnych emocjach, które istnieją gdzieś w głębi nas samych. Każdy przecież pragnie akceptacji oraz bezwarunkowej miłości, lecz nie każdy potrafi wyrazić to tak jak pani Roma Ligocka. Ze swojej strony gorąco polecam tę trudną lekturę wszystkim, choć wiem, że niektórzy odbiorcy nie będą w stanie w pełni wejść w świat uczuć nastolatki. Ta publikacja wymaga po prostu ogromnej empatii, a może nawet choćby częściowego utożsamienia się z emocjami pisarki.
Jeśli nadal nie jesteście pewni, czy powinniście sięgnąć po ,,Dobre dziecko" polecam krótki materiał ze spotkania autorskiego pani Romy Ligockiej, które odbyło się w Teatrze im. J. Słowackiego w  Krakowie.






[1] Roma Ligocka „Dobre dziecko", str. 224 Wydawnictwo Literackie, 2012

***
Tekst powstał w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki realizowanego przez Gminną Bibliotekę Publiczną we Frysztaku.


Opinia bierze udział wyzwaniu bibliotecznym

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Czuj się jak u siebie i pisz co myślisz, nie bądź jednak wulgarny/a ani chamski/a. Będę wdzięczna za każdy komentarz.
P.S SPAM będzie bezceremonialnie usuwany. Jeśli chcesz polecić mi jakąś stronę, skorzystaj proszę z zakładki kontakt u góry strony i wypełnij tam odpowiedni formularz.