Ads 468x60px

czwartek, 23 lipca 2015

Fran Drescher - Cancer Schmancer

Autor:  Fran Drescher
Tytuł: ,,Cancer Schmancer"
Wydawnictwo: Grand Central Publishing
ISBN: 978-04-46690-58-4
Data wydania: maj 2003
Liczba stron: 256
Język książki: angielski
Oficjalna strona autorki: http://www.frandrescher.com/
Fundacja autorki: http://www.cancerschmancer.org/
Wyobraźcie sobie jakąś gwiazdę filmową, którą bardzo lubicie. Prawdopodobnie ta osoba jest bogata, piękna i podziwiana nie tylko przez was. Niektórzy w myślach pewnie skrycie zazdroszczą jej wspaniałego, cukierkowego życia i pewnie chętnie, gdyby miało taką szansę, zamieniłoby się z nią miejscami. W większości uznajemy za pewnik, że zdobyta popularność gwarantuje szczęście, a ludzie ze szklanego ekranu to wybrańcy losu, nieposiadający codziennych trosk. A może to tylko pozory? Czy jesteśmy pewni, iż za śnieżnobiałym uśmiechem nie kryje się osobisty dramat, o którym się nie mówi, bo przecież nie można zawieść wiernych fanów, a przede wszystkim dać pożywki szukającej taniej sensacji prasie?
Na rynku wydawniczym, co jakiś czas ukazują się autobiografie, będące odpowiedzią na wciąż rosnące zainteresowanie życiem prywatnym osób publicznych. Obok książek, mówiących o tym, jak trudno jest osiągnąć sławę oraz opiewających zalety bycia rozpoznawalnym, pojawiają się publikacje poruszające ważne tematy i problemy społeczne. Często taki zapis doświadczeń ma ogromną siłę oddziaływania nie tylko na sympatyków osoby piszącej, ale również szeroko pojętą opinię publiczną.
Fran Drescher jest znana przede wszystkim z serialu „Pomoc domowa”. Wcieliła tam się w rolę przebojowej niani trójki dzieci, zatrudnionej przez samotnego wdowca Maxwella Sheffielda. Jej charakterystyczny głos, widzowie poznali już w epizodycznej roli w legendarnej „Gorączce sobotniej nocy”, gdzie w jednej ze scen zatańczyła ze słynnym Johnem Travoltą. Patrząc na samą filmografię Amerykanki, trudno wyobrazić sobie moment, gdy nie zaraża innych swoim unikatowym śmiechem. Tymczasem życie prywatne popularnej osobistości, pochodzącej z Flushing[1], niestety, nie było sielanką. W 1985 roku aktorka padła ofiarą brutalnego napadu, gdy jej dom zaatakowała banda rabusiów. Przestępcy nie poprzestali  na splądrowaniu rezydencji, przez co z pewnością pozostawili niezatarty ślad na delikatnej psychice przyszłej odtwórczyni roli panny Fine. Mijały lata i wydawało się, iż wszystko, co najgorsze już minęło, a cały limit pecha się wyczerpał. Niemniej w październiku 1997 roku los znowu zesłał na Fran trudne chwile, które zatrząsnęły całym jej ustabilizowanym światem. Właśnie w tym miejscu rozpoczyna się bardzo osobisty dziennik gwiazdy komedii, która opisując swoje doświadczenia przestrzeni nieco ponad czterech lat, stała się wzorem siły, determinacji i nadziei dla tysięcy kobiet na całym świecie.
Fran Drescher
Rozwód w sferach Hollywood jest czymś nadzwyczaj powszechnym, choć istnieją pary, które zdają się przeczyć przykrym statystykom. Peter Marc Jacobson i Fran Drescher przez długi czas wyśmienicie dopełniali się zarówno w życiu prywatnym, jak również zawodowym. Ich wspólny projekt, z którego znani są do dzisiaj, święcił właśnie triumfy, gdy małżeństwo, znające się od czasów szkoły średniej, zdecydowało się na rozstanie. Ta trudna sytuacja była jednak tylko przygrywką do kolejnych kłopotów. W niedługim czasie okazało się, że stacja CBS zamierza zaprzestać nadawania „Pomocy domowej” po sześciu sezonach i najlepszym wyjściem będzie, jeśli to główna gwiazda sitcomu przekaże tę wiadomość, przy okazji biorąc całą winę za zakończenie produkcji na siebie.
Prawdziwy dramat, który miał zaważyć na przyszłości słynnej aktorki, toczył się jednak głównie po wyłączeniu kamer i początkowo ona sama nie zdawała sobie sprawy, że najgorsze doświadczenia dopiero przed nią.  Subtelne objawy, które większość kobiet zwykło uważać za coś przejściowego, były dla naszej bohaterki początkiem wyboistej drogi w poszukiwaniu ostatecznej i trudnej diagnozy. Najprościej jest pomyśleć, że wszystko się ułoży, gdy tylko sytuacja w życiu prywatnym i zawodowym się unormuje. Jednak tak się nie dzieje. W pewnym momencie staje się oczywiste, że te przypadłości mogą być symptomem czegoś poważnego.  
„Cancer Schmancer” opowiada o trudnym doświadczeniu walki z potworną chorobą, jaka może dotknąć każdego bez względu na rasę, pochodzenie czy stan majątkowy. Mogłoby się wydawać, iż w przypadku osoby publicznej droga od pierwszego niepokoju do prawidłowego rozpoznania powinna być nieco łatwiejsza niż zwykle. Ta historia udowadnia, że nie zawsze tak jest. W trakcie czytania odniosłam wrażenie, że przez długi czas kolejni specjaliści ignorowali wciąż narastające problemy ze zdrowiem artystki. Ilu z nich pomyślało, że kobieta jest hipochondryczką, która z racji swojego zawodu, gdzie przecież gra się na emocjach, wszystko wyolbrzymia? Pacjentka usłyszała, iż prawdopodobnie to stan premenopauzalny, a kolejny doktor był pewien, że to tylko wynik zbyt dużej ilości szpinaku w diecie.  Mnóstwo pytań bez odpowiedzi sprawiło, że Fran czuła się oszukana przez środowisko medyczne, ale równocześnie wiedziała, że musi poznać prawdę, nim będzie za późno, by cokolwiek zmienić. Niezbędnych było ośmiu (dobrze czytacie O-Ś-M-I-U) lekarzy, aby autorka usłyszała wiadomość, której najbardziej się bała. Miała raka macicy.
Choć narracja pozycji toczy się z  lekkim przymrużeniem oka, to za warstwą inteligentnej ironii kryje się naprawdę bolesne doświadczenie, które autorka stara się oswoić na własny sposób.Czasem jest to wręcz terapeutyczny powrót do najboleśniejszych wspomnień sprzed choroby. Moim pierwszym odczuciem było, że nie powinnam sięgać po tę pozycję, bo nawet, jako zdeklarowana fanka słynnej niani, nie mam prawa poznawać tak intymnej części jej życia. Prawdopodobnie Fran Drescher musiała zdawać sobie sprawę, że jej historia będzie szeroko komentowana w mediach. Pomimo próśb wydawcy, aby pominęła pewne szczegóły, narratorka jest druzgocąco szczera, zarówno wobec czytelników, jak również wobec siebie. Nie ukrywa swoich słabości i czasem nieokiełznanego temperamentu, pokazując, że pomimo szerokich możliwości, jeśli chodzi o opiekę zdrowotną, miała takie same rozterki, jak inne osoby mierzące się z podstępną chorobą.
Amerykanka w swoim pamiętniku opisuje bardzo szczegółowo wszystkie swoje badania, nie pomijając najbardziej intymnych drobiazgów. Widzimy ją bez makijażu nawet w chwilach, którymi wiele pacjentek nie dzieli się nawet z najbliższymi członkami rodziny. Tak dokładny opis doświadczeń pokazuje, jak ważne dla narratorki jest przekazanie czytelnikom, mogącym kiedyś znaleźć się w podobnej sytuacji, iż warto walczyć o siebie niezależnie od tego, ile przeciwności spotkamy na swojej drodze.
Największe wrażenie robi to, jak otwarcie gwiazda mówi o swoich emocjach w chwilach, gdy była sama z własnymi myślami. Strach przed diagnozą, leczeniem czy akceptacją ze strony partnera są takie same pod każdą szerokością geograficzną, ale gdy mówi o nich kobieta, która żyje w świecie, gdzie wszystko musi być idealne, można uznać to za przejaw niezwykłej odwagi. Fran nie mogła sobie pozwolić na komfort przeżywania ciężkich chwil jedynie w otoczeniu swoich najbliższych, gdyż media szybko dowiedziały się o jej operacji. Ktoś może powiedzieć, że to mała cena, gdy można sobie pozwolić na dwie prywatne pielęgniarki i dobry szpital, ale czy każdy z nas zniósłby tak duże publiczne zainteresowanie stanem naszego zdrowia?
Książka mówi nie tyko o bólu, ale również o znaczeniu wsparcia bliskiego otoczenia. Artystka poświęca wiele miejsca na opisanie swoich relacji z rodziną i przyjaciółmi. Choć kobieta jest osobą, która nie lubi prosić o pomoc i zadręczać innych swoimi problemami, zawsze mogła liczyć na akceptację i cierpliwość najbliższych.  Ponadto warto zwrócić uwagę na to, że w chwilach zwątpienia ważne okazały się również kontakt z naturą i wyjątkowa relacja właścicielki z pieskiem Chesterem.
Pamiętnik kończy się po ponad roku od operacji, która uratowała życie słynnej odtwórczyni serialowej niani. Pokonanie źródła problemu często jest dopiero początkiem bardzo trudnej drogi do wyleczenia. Warstwa emocjonalna często goi się znacznie wolniej, niż fizyczne rany. Pozostaje strach przed wznową i akceptacja skutków zmian, których już nie da się odwrócić. Fran Drescher udowadnia, że powrót do pełni sił jest możliwy, choć wymaga sporo czasu.  „Cancer Schmancer” każe postawić się na miejscu głównej bohaterki, co sprawia, że ta pozycja jest cenną wskazówką i źródłem nadziei dla tych, którym bezpośrednio lub pośrednio nie jest obcy problem nowotworów. Nie znajdziemy tu oczywistych recept i zapewnienia, iż wszystko będzie dobrze, a raczej przykład na to, jak można znaleźć w sobie siłę do walki z chorobą. Warto, by po tę książkę sięgnęli nie tylko czytelnicy zmagający się z rakiem, ale również osoby wspierające, by, choć w pewnym stopniu, zrozumieć trudne emocje, jakie towarzyszą w trakcie walki i rekonwalescencji.  Oczywiście, nie do każdego trafi ta historia, nasycona na wskroś amerykańską mentalnością i charakterystycznym poczuciem humoru, jednak nie mam wątpliwości, że dla wielu będzie to jedna z najważniejszych książek na półce. Szkoda tylko, że jak dotąd nikt nie zdecydował się na polski przekład tej pozycji.

Fran Drescher i Alfons Haider na balu charytatywnym Dancer Aganist Cancer (2010)
(fot. Manfred Werner)
Wydanie „Cancer Schmancer” okazało się w dłuższej perspektywie bardzo ważnym punktem zwrotnym w życiu aktorki. Spotkania autorskie, gdzie czytelniczki opowiadały, jakim źródłem nadziei i pomocy okazała się niepozorna książka, skłoniły Fran Drescher do działania. Dokładnie w siódmą rocznicę operacji 21 czerwca 2007 roku powołała do życia Cancer Schmancer Movement, która skupia się na promowaniu wczesnego wykrywania oraz zapobiegania nowotworom u kobiet. Gdy świat nauki szuka skutecznego lekarstwa, organizacja pokazuje, w jaki sposób można minimalizować ryzyko zachorowania, a jeśli to się nie uda, na co zwracać szczególną uwagę, aby wychwycić moment, kiedy powinniśmy udać się do lekarza. Można wyróżnić trzy podstawowe filary działań:
  1.  Wczesne wykrywanie – najważniejsza kwestia tak naprawdę zależy od nas. To my pierwsi zauważamy, że zaczynamy czuć się inaczej. Paniom zaleca się, by dokładnie obserwowały skórę. Dobrze, by nauczyły się także samodzielnego badania piersi, które powinny wykonywać po każdej miesiączce (dokładny opis, jak prawidłowo dokonać takiej obserwacji znajdziecie tutaj). Nie każdy guzek to nowotwór, ale w razie jakichkolwiek wątpliwości warto zasięgnąć porady specjalisty, który rozwieje lub potwierdzi nasze obawy, kierując nas na badanie USG, które powie więcej o charakterze zmiany. Ta technika jest efektywna, ale stosunkowo droga, więc lekarze nie zawsze zlecają je w pierwszej kolejności. Uzupełnieniem tego badania może być mammografia, czyli zdjęcie RTG piersi. Ta druga metoda jest promowana przez organizację Cancer Schmancer Movement w jej sztandarowym projekcie Fran Van. Profilaktycznie, co dwanaście miesięcy, zarówno USG piersi, jak również mammografia powinny być normą dla pań po trzydziestym roku życia. Niestety, do momentu ukończenia pięćdziesięciu lat, takie badania trzeba wykonywać na własny koszt. Ceny w zależności od części kraju, kształtują się od stu do nawet trzystu złotych. Między pięćdziesiątymi a sześćdziesiątymi dziewiątymi urodzinami obydwa badania są bezpłatne.  Regularne badania kontrolne pozwalają ograniczyć ryzyko powstania choroby. To nie jedyne sposoby wczesnego wykrywania nowotworów u kobiet. Raz w roku zaleca się wykonanie cytologii. Raz na trzy lata każda Polka ma prawo wykonać je bezpłatnie na koszt NFZ. To szczególnie ważne, kiedy w najbliższej rodzinie występowały choroby nowotworowe.  Na oficjalnej stronie amerykańskiej organizacji można przeczytać o tym, jakie objawy powinny nas zaniepokoić, jak należy się przygotować do pierwszej rozmowy w gabinecie i o co pytać. Źródłem nadziei są historie ludzi, którzy wygrali z chorobą.
  2.  Zapobieganie - według powiedzenia lepiej zapobiegać niż leczyć. Według szacunków tylko 10 -15% nowotworów jest uwarunkowanych genetycznie[2], a cała reszta to wynik różnych czynników środowiskowych, czyli m.in. stylu życia, sposobu odżywiania czy nadmiernej lub pozbawionej ochrony ekspozycji na słońce na które w pewnym stopniu mamy wpływ. Czasem naprawdę proste i tanie rozwiązania np. rzucenie palenia czy znalezienie kilku chwil na aktywność fizyczną pozwalają ograniczyć ryzyko. Dużo trudniejsze jest poprawienie jakości wody pitnej czy redukcja zanieczyszczeń powietrza.Oczywiście, nie żyjemy w idealnym świecie, gdzie możemy pozwolić sobie na wyłącznie ekologiczną żywność i życie bez stresu, ale akcja Detox Your Home pokazuje, że to nie jedyne problemy. W naszych domach ukrytych jest mnóstwo zagrożeń, o których nie mamy pojęcia. Potencjalnie groźne są składniki zawarte w kosmetykach czy chemicznych środkach czystości. Cancer Schmancer Movement uczy, których substancji należy unikać i jak znaleźć alternatywne rozwiązania, zdrowsze zarówno dla nas, jak również dla środowiska.
  3. Zmiana polityki – Fran Drescher jest również lobbystką na Kapitolu. Była m.in. zwolenniczką ustawy Carcinogen-FREE Label ACT, którą wprowadzono w 2012 roku w celu jasnego oznakowania produktów wolnych od czynników rakotwórczych w Stanach Zjednoczonych.
Pomimo, że polskie i amerykańskie realia znacząco się od siebie różnią, to w pewnym stopniu również w naszym kraju powinno sprawdzić się hasło Cancer Schmancer Movement, że musimy przekształcić się z pacjentów w świadomych konsumentów medycznych. Nie oznacza to, że powinniśmy korzystać wyłącznie z prywatnej opieki medycznej, choć wiele osób, chcąc ratować swoje życie, decyduje się na takie rozwiązanie.  Chodzi raczej o wzrost świadomości tego, jakie symptomy powinny nas zaniepokoić i o które badania możemy poprosić lekarzy. Jest to szczególnie ważne zwłaszcza teraz, gdy pewna część wstępnej diagnostyki spadła na barki lekarzy rodzinnych. Nie musimy szukać potrzebnych informacji wyłącznie za Atlantykiem. W Polsce działaniami edukacyjnymi zajmuje się wiele organizacji m.in. Fundacja Alivia i Fundacja Rak’n’Roll.  
To niesamowite, że zaledwie 256 stron wspomnień okazało się naprawdę ważne dla wielu osób. Można nie lubić charakterystycznego głosu Fran Drescher i nie oglądać filmów w których wystąpiła, ale warto docenić w jaki sposób potrafiła przekuć własne doświadczenia, żeby uświadomić innych. Jej historia jest dla wielu pacjentek źródłem nadziei i dowodem na to, że można pokonać raka. Może to, że w tej chwili czytacie te słowa nie jest przypadkowe, więc zatrzymajcie się na chwilę i pomyślcie, kiedy  ostatnio robiliście badania kontrolne. Może to właśnie jest odpowiedni moment, by pomyśleć o swoim zdrowiu i zadbać o siebie?

Jeśli chcesz przeczytać ten tekst w anglojęzycznej wersji kliknij tutaj.
If you want to read this review in English, please click here.


----
[1] Flushing – jedna z części dzielnicy Queens, znajdującej się w północno-środkowej części Nowego Jorku w Stanach Zjednoczonych.
[2] Na podst. http://www.cd.io.gliwice.pl/pliki/Czy_mamy_wplyw_na_raka_%20M.Olbryt.pdf

Powiązane posty
Niania, która zmieniła oblicze telewizji
Frania Maj - Niania. pamiętnik Frani Maj

17 komentarzy:

  1. Profesjonalny, przejmujący i zapadający w pamięć tekst, który może ocalić niejedno ludzkie życie. Pozdrawiam serdecznie. Wojtek Danys

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym, żeby choć jedna osoba po przeczytaniu tego tekstu się zastanowiła. Jeśli to odniesie jakiś skutek, to będę niezwykle szczęśliwa. Pozdrawiam gorąco :)

      Usuń
  2. Aniu jestem pod wrażeniem czytałam kilka razy...Wiedziałam, że świetnie piszesz ale to to prawdziwy kunszt....I w najbliższym czasie biegnę do lekarza. Majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Majeczko :) Cieszę się zwłaszcza z ostatniego zdania. Wysyłam w twoim kierunku moc pozdrowień.

      Usuń
  3. Bardzo dobry tekst. Gratulacje. Justyna

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałam, że bardzo cenisz aktorkę. Widzę, że stajesz się jej "ambasadorką". Bardzo ciekawy tekst Aniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bardzo ją cenię, zwłaszcza za ten aspekt jej działalności, który nie jest zbyt znany w Polsce. Myślę, że warto, by mówiło się o tym więcej, ..Ambasadorka" to za duże słowo nawet w cudzysłowu - po prostu niepozorna fanka z dalekiej Europy, której marzeniem było o tej książce napisać u siebie na blogu :)

      Usuń
  5. Wspaniały tekst. O badaniach profilaktycznych niby wszystko wiem. Gorzej z zastosowaniem wiedzy w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ma wiele osób, ale zawsze można to zmienić :)

      Usuń
  6. Wspaniały tekst, Aniu. Przeczytałam od deski do deski z ogromnym zainteresowaniem. Mam nadzieję, że każdy kto go przeczyta nabierze szacunku do zdrowia i będzie się często badać. I nie mam tu na myśli tylko kobiet, mimo że wpis tyczy się raka macicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz rację Ewa, Badania kontrolne są bardzo ważne. Niestety, często przez brak czasu i stach o nich nie myślimy.

      Usuń
  7. Nie znałam Fran od tej strony, aż miałam dreszcze, gdy o tym czytam. Bardzo wiele zależy od nas samych, niestety świat, który zniszczyliśmy zostawimy naszym dzieciom i wnukom,bardzo mnie to przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się poznaje tę poznaje tę historię to rzeczywiście można mieć dreszcze. W ogóle pisząc tę opinię bardzo trudno było mi ubrać to wszystko w słowa, Masz rację dalekowzroczna wizja przyszłości jest niepokojąca, ale jest jeszcze czas, by cokolwiek zmienić. Sęk w tym, że większość z nas o tym nie myśli.

      Usuń
  8. Wyczerpująco, rzeczowo, emocjonalnie i bardzo profesjonalnie napisałaś o tej książce. Aktorkę oczywiście kojarzę z serialu, o którym wspomniałaś w swojej recenzji, natomiast nie miałam pojęcia, że Fran zmagała się z tak olbrzymimi problemami. Rzeczywiście szkoda, że książka nie została przetłumaczona i wydana w Polsce, to byłby ważny głos w kwestii walki z rakiem. Całe szczęście są takie recenzje jak Twoja Aniu, dzięki której miałam możliwość dowiedzieć się o przykrych doświadczeniach tej sympatycznej aktorki i samej zastanowić się nad własnym podejściem do profilaktyki. Szokującym jest podejście lekarzy i brak właściwej diagnozy, niestety w naszym kraju to nagminny proceder, strach chorować bowiem idąc do lekarza, często czuję się jak intruz, a prosząc o badania mam wrażenie, że lekarz traktuje mnie jak istotę nie z tego świata, która wymaga zbyt wiele... :( A jego uwaga w głównej mierze skoncentrowana jest na obsłudze programu komputerowego, wprowadzenie komputerów do gabinetów lekarskich to jakiś kpina! Dziękuję Ci Aniu za tę recenzję :) Pozdrawiam ciepło i życzę przyjemnego poniedziałku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym pod Twoim komentarzem podpisać obydwoma rękami. Trudno coś do tego dodać, ale ze swojej strony to ja Tobie chciałam podziękować, że zostawiłaś tak obszerny komentarz oraz za to. że sama na swoim blogu nie boisz się podejmować trudnych tematów,

      Usuń
    2. Cieszę się ogromnie Aniu, że się zgadzamy, jak również za miłe słowa dotyczące mojego bloga. Ja lubię sięgać po książki dotykające trudnych spraw, te interesują mnie najbardziej, chociaż w ostatnim czasie jest ich znacznie mniej. Ale mam nadzieję, że to się zmieni. Brak czasu, jak również niektóre propozycje sukcesywnie odbierają mi możliwość czytania książek, które są już na mojej półce i wystarczy tylko po nie sięgnąć ;) Dodam jeszcze, że gdyby nie Twoja recenzja nie miałabym możliwości poznać, dowiedzieć się o tak niebanalnych doświadczeniach Fran Drescher, niestety nie czytam w języku angielskim ;) Dlatego jeszcze raz dziękuję za tę wyczerpującą i rzeczową recenzję :) Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń

Zapraszam do komentowania. Czuj się jak u siebie i pisz co myślisz, nie bądź jednak wulgarny/a ani chamski/a. Będę wdzięczna za każdy komentarz.
P.S SPAM będzie bezceremonialnie usuwany. Jeśli chcesz polecić mi jakąś stronę, skorzystaj proszę z zakładki kontakt u góry strony i wypełnij tam odpowiedni formularz.