Ads 468x60px

piątek, 13 marca 2015

Maria Nurowska - Zabójca

Autor: Maria Nurowska
Tytuł: „Zabójca"   
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 978-83-24028-73-3
Data wydania:  13 stycznia 2014
Liczba stron: 270
Strona autorki: http://www.marianurowska.com.pl
Życie każdego czytelnika bywa czasem zaskakujące. Przekonałam się o tym całkiem niedawno, gdy w ramach Dyskusyjnego Klubu otrzymałam książkę, która miała być bohaterką kolejnego spotkania. Sugestywny tytuł i kontrastująca z nią delikatna (a może nieco intymna) okładka już na starcie wzbudziły we mnie pewną dezorientację. Nie byłam w tym uczuciu osamotniona, bo od miłej osoby usłyszałam pytanie czy powinna czytać „Zabójcę”, jeżeli raczej nie przepada za kryminałami i horrorami. Szczerze mówiąc, pewnie teraz po przeczytaniu całej pozycji, wciąż nie mogłabym jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.
Joanna Padlewska to młoda dziennikarka jednej z bardziej poczytnych ogólnopolskich gazet. Podczas podróży do Zakopanego, by przeprowadzić kolejny wywiad, jej uwagę zwraca współpasażer siedzący przy oknie. Wydawałoby się zwykły mężczyzna w średnim wieku, który jest niechętny do jakiejkolwiek konwersacji, staje się dla dziewczyny kimś fascynującym. Reporterka może pod wpływem instynktu, bądź poczucia niedostępności postanawia śledzić nieznajomego. Informacje, które uzyska zmienią nie tylko jej karierę, lecz także dotąd uporządkowane życie.
Emigracja za ocean nie od dziś, jest postrzegana, jako szansa na poprawę losu. Już w XIX wieku nasi rodacy opuszczali ojczyznę, by móc spełnić „American Dream”. Niektórzy rzeczywiście znajdują tam swoje miejsce, ale są i tacy, mający mniej szczęścia. Dla Adama Stany Zjednoczone stały się przedsionkiem piekła. Nasza narratorka z trudem przyjmuje rzeczywistość więzienia Saint Quentin, gdzie na obszarze blisko dwóch kilometrów kwadratowych, stłoczeni są najbardziej niebezpieczni przestępcy. W końcu tu odbywali swoje kary zabójca Johna F. Kennedy'ego czy członek Czarnych Panter George Jackson, który zresztą został tam zamordowany w 1971 roku. Można zadać sobie pytanie czy większość z nas nie oceni pochopnie zdarzeń po przeczytaniu choćby takiego fragmentu:
„Jedno tyko powiem: nie należy sądzić po pozorach. Jeśli ktoś trzyma w ręku zakrwawiony nóż, to nie znaczy, że kogoś zabił[1]”.
Byłam zdziwiona, gdy odnalazłam w prozie autorki wątek kojarzony raczej z publikacjami z zakresu kryminału, choć jeśli mam być szczera, wzbudził we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jest on skonstruowany poprawnie, lecz widać, że pani Maria zdecydowanie lepiej czuje się w ukazywaniu emocji swoich bohaterów i malowaniu warstwy obyczajowej niż budowaniu napięcia. Dużo bliższe jest chyba stwierdzenie, iż to raczej tylko skromny dodatek dopełniający, główny temat powieści, czyli zderzanie swoich barier i przekonań z rzeczywistością. Sama Asia jest jeszcze na tyle młoda, by mieć okazję dziwić i uczyć się na własnych błędach. Podróż do Zakopanego i spotkanie Adama jest dla dziewczyny złamaniem kilku jej wewnętrznych zasad. Zacznijmy od tego, że dzięki mężczyźnie dziennikarka całkowicie zmienia swój pogląd o góralach, a to dopiero początek zmian, które w niej zachodzą. Inaczej zaczyna postrzegać różnicę wieku, która dla wielu jest nie do przyjęcia.

Wielki i Długi Giewont z przełęczy pod Kopą Kondracką
(fot, Krzysztof Dudzik)
Wydawca, porównując atmosferę książki do „Wichrowych Wzgórz” nieco się zagalopował. Nurowska, doskonale znając podhalańskie realia, oddaje wyjątkowy klimat tamtejszych terenów. Prym wiedzie opis krajobrazu oraz dumy ludzi gór, który jest zestawiony z medialnym życiem stolicy. Warto w tym miejscu wspomnieć, że czytelnicy interesujący się prasą i telewizją znajdą tutaj pewne ukryte odniesienia do osób znanych chociażby ze srebrnego ekranu. Jeśli oglądaliście kiedyś program „Cela”, gdzie Edward Miszczak rozmawiał z naszymi rodakami, którzy odbywali wyroki pozbawienia wolności poza terenem naszego kraju, z pewnością zaciekawi was, iż bardzo zbliżony wątek pojawia się na kartach tej pozycji.
„Zabójca” to raczej przeciętna książka o sporym, acz niewykorzystanym potencjale. Wydaje mi się, że gdyby autorka zdecydowała się na poszerzenie jednej z dwóch wiodących osi fabuły, efekt byłby dużo bardziej zadowalający. Zastanawiam się, co by było, gdyby kilkanaście ostatnich stron, autorka po prostu poszerzyła o emocje postaci, które stworzyła. W mojej opinii, zastosowany złoty środek między kryminałem, a prozą kobiecą po prostu się nie sprawdził.




[1] Maria Nurowska „Zabójca” str. 41, Znak, 2014

***
Tekst powstał w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki realizowanego przez Gminną Bibliotekę Publiczną we Frysztaku.


Opinia bierze udział w wyzwaniu Polacy nie gęsi oraz wyzwaniu bibliotecznym