Ads 468x60px

piątek, 27 lutego 2015

Renata Klamerus - Tami z Kapadoclandii

Autor:   Renata Klameru
Tytuł: „Tami z Kapadoclandii"
Wydawnictwo:  Novae Res
ISBN: 9788379424665
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 308
Cykl: Tami z krainy pięknych koni: tom 2
Wszyscy, którzy nieco znają moje czytelnicze przyzwyczajenia, doskonale wiedzą o tym, że mam pewne zasady dotyczące książek. Reguły wypracowałam sama przez lata, czytając i wyrażając swoje zdanie o przeróżnych publikacjach. Rzadko zdarza mi się je łamać, stąd chyba nikt nie umiałby mnie przekonać bym świadomie kupiła pozycję tylko ze względu na imponującą okładkę czy obejrzała ekranizację bestselerowej powieści przed uprzednim sięgnięciem po pierwowzór literacki. Akurat ta ostatnia reguła sprawia, iż ciągle uciekam przed kolejnymi pokazami takich klasyków, jak „Skazani na Shawshank” bądź „Ojciec chrzestny”. Jeśli chodzi o cykle literackie, staram się nie zaczynać od środka serii nawet, kiedy mam świadomość, że w zasadzie mogłabym rozpocząć książkę od dowolnego tomu przygód głównego bohatera bez utraty jakiegoś ważnego wątku. Tak mogłoby być w przypadku kryminałów. Mam jeszcze jedno specyficzne przyzwyczajenie. Nigdy nie czytam kolejnych części bezpośrednio po sobie, gdyż boję się, iż autor mi się szybko znudzi lub zbyt świeże emocje po poprzedniej lekturze będą za bardzo rzutować na emocje przy analizie kontynuacji. Tym razem jednak uległam czarowi wyjątkowego świata stworzonego ręką Renaty Klamerus.
„Tami z Kapadoclandii” to już druga część przygód trójki przyjaciół, których mali odbiorcy poznali przy okazji „Tami z Krainy Pięknych Koni” i to generalnie do nich skierowana jest ta opowieść. Akcja zaczyna się dokładnie momencie, gdzie pożegnaliśmy się z rezolutną dziewczynką, zawsze rozsądnym Rume, dosyć niegrzecznym, acz pomysłowym Kelie oraz ich rodzinami. Rusza rok szkolny, dlatego dzieci muszą powrócić do nauki. To szczególnie trudna chwila dla głównej bohaterki, która opuszcza rodzinny dom, by rozpocząć edukację muzyczną. Dziesięciolatka jest świadoma, że musi rozwijać posiadany talent i wiele czasu poświęca nie tylko na opanowanie lekcji, ale także grę na skrzypcach. Na jej przykładzie mali odbiorcy przekonują się, że osiągnięcie sukcesu wiąże się z solidną pracą. Większość akcji rozgrywa się jednak w Kapadoclandii, czyli krainie, gdzie fikcja współgra z codziennym życiem tamtejszych mieszkańców.
Góra Ayers Rock (zwana również Uluru)
(fot. Thomas Schoch)
Pewnie część z was zauważyła już ciekawą zbieżność nazw, zastosowaną przez autorkę. Tytułowa kraina od razu narzuca nieuchronne skojarzenia z okolicami tureckiej Anatolii. Trzeba przyznać, iż takie miejsce akcji dopiero w drugim tomie baśni jest wykorzystane w pełni. Wcześniej mieszkania wyżłobione w skałach dodawały magicznego klimatu. Tym razem ta sceneria stała się okazją do naszkicowania dzieciom różnic geograficznych nie tylko między Polską a Turcją. Autorka skupiła się na pięknie przyrody całego globu. Bohaterowie udają się chociażby do Australii, gdzie dowiedzą się całkiem sporo o skale Ayers Rock, która zależnie od pory dnia zmienia swą barwę i spotkają Aborygena. Właśnie spojrzenie na różnorodność, spodobało mi się w tej książce najbardziej. Pani Renata na ciekawym przykładzie uczy swoich czytelników tolerancji religijnej, a nie tylko tej wynikającej z różnic w wyglądzie oraz mówi, że dobroć jest uniwersalna i nie zależy od rasy czy wyznania. Pojawiają się również delikatne odniesienia do aspektu przemijania. Dzieci w trakcie swojej podróży odkryją tajemnicę pochodzenia i świetnego zdrowia babci Fuoco.
Jak widać pozycja jest dość rozbudowana, ale jednocześnie pozbawiona przemocy, co zdecydowanie odróżnia ją od innych tytułów, przeznaczonych dla odbiorców w wieku 8-12 lat. Występuje tu magia, ale wyłącznie ta pozytywna, pozwalająca czynić dobro lub sprawić, iż ktoś będzie miał szansę przemyślenia swojego niewłaściwego postępowania. W odróżnieniu od „Tami z krainy pięknych koni” jej kontynuacja już nie bazuje na kanonie baśni, co sprawia, że fabuła nabiera indywidualizmu, nadając swoistą nową jakość tej historii. Wszystkie drobne niedociągnięcia debiutu, w postaci choćby braku objaśnień trudnych wyrazów, zostały naprawione. Nieliczna ilość maleńkich obrazków ponownie skłania do wytężenia wyobraźni. Ciekawym dodatkiem jest kilka przepisów na potrawy przygotowywane przez bohaterów, które można przyrządzić wspólnie z dzieckiem. Ostatnia część publikacji jest już skierowana wyłącznie do rodziców i uzmysławia im znaczenie bajki w życiu młodego człowieka. Myślę, że jeśli dorosły razem z małym odbiorcą, sięgnie po pozycje Renaty Klamerus po ich zakończeniu doceni, iż dane mu było przenieść się w świat, gdzie wszystko jest możliwe.

Przeczytaj również:


***
Za egzemplarz recenzencki z piękną dedykacją dziękuję Autorce
Opinia bierze udział w wyzwaniu Polacy nie gęsi 
Jeśli macie ochotę poznać autorkę przygód Tami polecam wywiad na blogu Górowianka

4 komentarze:

  1. Sama nie czytam książek dla dzieci, ale ta pozycja wydaje się godna polecenia dla mojej kuzynki, którą od najmłodszych lat mam zamiar uczyć czytać :)
    Zapraszam do mnie: http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest zdecydowanie dla starszych dzieci, ale polecam Twojej kuzynce nabyć ją na przyszłość. Dziękuję za zaproszenie na bloga :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, jeśli tylko potrafi się w sobie znaleźć odrobinę dziecka :)

      Usuń

Zapraszam do komentowania. Czuj się jak u siebie i pisz co myślisz, nie bądź jednak wulgarny/a ani chamski/a. Będę wdzięczna za każdy komentarz.
P.S SPAM będzie bezceremonialnie usuwany. Jeśli chcesz polecić mi jakąś stronę, skorzystaj proszę z zakładki kontakt u góry strony i wypełnij tam odpowiedni formularz.