Dni w kalendarzu mijają
niepostrzeżenie zamieniając się w miesiące, a później lata. Pisząc te słowa,
nie mogę uwierzyć, że mija dokładnie dwa lata, odkąd istnieje ten blog.
Przecież jeszcze pamiętam zeszłoroczny tekst, kiedy życzyłam Wam i sobie, byśmy
wspólnie świętowali kolejną rocznicę. Dziś, gdy tak się właśnie stało, czas na
kolejną notkę wspominkową. Będzie to bardzo subiektywna ocena ostatnich 365
dni.
Nauka, która zamienia się w doświadczenie
Pierwszy rok prowadzenia własnej strony był okresem wybuchu niekontrolowanego entuzjazmu. Zwykłam wtedy poświęcać cały mój wolny czas na pisanie notek i czytanie wpisów innych osób. To skutkowało tym, iż pojawiały się u mnie komentarze, gdy jednak musiałam choćby na chwilę wylogować się do realnego życia, po powrocie narastał we mnie poziom wewnętrznej frustracji wynikającej z bliżej nieokreślonego poczucia obowiązku. Nie wiem, w którym momencie zdałam sobie sprawę, iż chyba idę złą drogą. Prędzej czy później nabawiłabym się syndromu wypalenia, a przecież od zawsze to miejsce miało być realizacją mojej pasji. Nie zrozumcie mnie źle, lubię wyzwania, a książki to moja miłość, niemniej teraz już wiem, że nie warto poświęcać pewnych zasad w imię iluzorycznej popularności. Oczywiście to stoi w pewnej sprzeczności z naturalną potrzebą uznania, ale to indywidualna kwestia, co jest dla nas najważniejsze. Nauczyłam się, że warto słuchać swoich przeczuć, bo postępowanie wbrew sobie nawet, jeśli czujemy, że możemy pomóc innym, kosztem akceptacji pewnych rzeczy, bywa dla nas niszczące. W tym miejscu wielkie podziękowania dla Kornelii, Kasi, Agnes, Oli i Marty za ogromne wsparcie w chwilach, gdy wątpiłam w sens tego, co robię. Myślę, że bez Was Inna Perspektywa nie istniałaby już od pół roku i nigdy nie doświadczyłabym wielu pięknych chwil, jakie nastąpiły później.
Książka łączy ludzi
Wbrew pozorom trudna sytuacja, o której wspomniałam, była tak naprawdę
początkiem czegoś naprawdę ważnego. Zaczęło się od zbiórki książek na rzecz
potrzebujących, która mogła się odbyć m.in. dzięki uprzejmości Pani Jolanty Zarszyńskiej,
czyli kierowniczki Biblioteki Publicznej we Frysztaku. Sama czytelnia była dla
mnie przez wiele lat miejscem niemal niedostępnym ze względu na bariery
architektoniczne. Teraz, gdy to się zmieniło, miałam okazję uczestniczyć w Nocy Bibliotek, spotkaniu autorskim z Panią Barbarą Kosmowską, a przede wszystkim
dołączyć do inspirującej lokalnej grupy Dyskusyjnego Klubu Książki. W ramach
tego projektu na moim blogu ukazało się kilka opinii o pozycjach, po które
pewnie nigdy bym nie sięgnęła, gdyż uważałam je za coś nie dla mnie.
Skoro o czytaniu i pisaniu mowa, to w tym roku miałam szczęście do
trafionych lektur. Były to przede wszystkim powieści obyczajowe, choć nie
zabrakło również poezji, literatury faktu, czy książek z wątkiem fantastycznym.
Przy tej okazji serdecznie dziękuję za pozycje do recenzji Jadwidze
Rochnowskiej i Władysławowi Zdanowiczowi oraz innym autorom, którzy mi zaufali
i ofiarowali swoją twórczość, o której będzie mi dane pisać w kolejnych
tekstach. Patrząc na listę przedstawionych pozycji muszę stwierdzić, iż w tym
roku nieco zaniedbałam kryminały i powieści grozy. Mam nadzieję, że w czasie
najbliższych 52 tygodni uda mi się pochłonąć nieco więcej książek z tego nurtu.
Moja perspektywa
Oczywiście to miejsce nigdy nie było wyłącznie stricte literackie.
Mogliście również poznać inne pasje i przedsięwzięcia szczególnie dla mnie
bliskie. Dziękuję wszystkim osobom, jakie rozpowszechniały informacje o aukcji
dla stowarzyszenia „Tak Życiu” bądź kupili ebooka „Aż do skończenia świata”,
pomagając choremu Kubie. Cieszę się, że mogłam podzielić się z wami swoim
życiem w tytułach książek oraz emocjami związanymi z siatkówką. Cykl „Droga do
złota” doczeka się finalnej notki o zmaganiach Polaków na mistrzostwach
świata w naszym kraju. Już teraz serdecznie zapraszam.
O tych, którym zawdzięczam
najwięcej
Każda rocznica to znakomita okazja do podziękowań tym wszystkim, dzięki
którym możemy świętować. Pora, więc przekazać kilka słów do was moi drodzy
czytelnicy. Trudno wyrazić słowa wdzięczności za każdy komentarz, jaki się
tutaj pojawia. To dla mnie bardzo ważne, że czytacie i wyrażacie swoją opinię,
o tym, co piszę nawet, jeśli nie zawsze pozostawiacie po sobie ślady swej
obecności. O klimacie tego miejsca decyduję nie tylko ja, ale również osoby,
które tu zaglądają. Poniżej chciałabym uhonorować i zwrócić się do kilku wyjątkowych osób, które bezpośrednio lub pośrednio wpłynęły na charakter tego bloga,
przede wszystkim własną działalnością w sieci, a także sercem, jakie okazywały
mi przez ostatnie dwa lata.
Agnes A. Rose (http://wkrainieczytania.blogspot.com/)
Jestem osobą, która, na co dzień potrzebuje całej masy inspiracji.
Muszę przyznać, iż od początku blog Agnes stał się jednym z tych miejsc,
które regularnie i chętnie odwiedzam. Teksty, które można tam znaleźć są
unikatowe, gdyż autorka w swoich wpisach potrafi ukazać bardzo głęboki sens
zawarty w niepozornych książkach. Uwielbiam czytać wywiady z wyjątkowymi
pisarzami, bo wiem, że nigdy nie będą to rozmowy banalne.
Agnes niezbyt wiem jak mam zacząć te kilka słów podziękowań. Jestem Ci
niezwykle wdzięczna za wiele godzin rozmów, które sporo mnie nauczyły.
Dziękuję, iż dzięki Tobie stałam na tyle odważna, by iść własną drogą. Cenię
sobie Twą bezwzględną szczerość i wsparcie w trudnych chwilach. Zarażasz mnie
pasją do historii i pobudzasz (wspólnie z autorką Kącika z Książką) do szlifowania
języka obcego, co jest dla mnie bezcenne. Oczywiście, nie zliczę ważnych momentów, kiedy zawsze mogłam liczyć na przyjazną dłoń, niezależnie od okoliczności. Jest w tym coś z niezwykłej relacji mistrz - uczeń, gdzie mentor jest też przyjacielem. Myślałam, że od czasów antycznych nie ma już takich wyjątkowych nauczycieli, ale się myliłam Dziękuję za wszystko.
Zawsze zastanawiam się, co powoduje, iż niektórzy ludzie wierzą w nas
bardziej, niż my sami. Tak właśnie było z Olą, która całkiem nieoczekiwanie
zamieściła swego czasu baner do mojego bloga na swojej stronie. Pamiętam, że
byłam wtedy początkująca i bardzo mnie to wyróżnienie zaskoczyło. Zawsze, gdy
zaglądam na blog Książki Oli jestem pewna, iż odnajdę tam rzetelną informacje
na temat pozycji wyjątkowych, które często są pomijane przez większość blogerów.
Podziwiam też niezwykłą empatię autorki w trakcie prowadzonych przez nią wywiadów.
Olu dziękuję Ci za to, że zawsze mogę liczyć na Twoje dobre słowo i
to, iż pojawiasz się w chwili, gdy najbardziej tego potrzebuję, choć wiem, że
masz milion spraw na głowie.
Ewa Książkówka (http://www.ksiazkowka.pl/)
Każdy prowadząc swój własny kawałek „blogowej podłogi” chciałby mieć
dobry kontakt z czytelnikami. Tego elementu zawsze skrycie zazdrościłam Ewie. Z
jej bloga zawsze emanuje swoisty ciepły klimat. To mistrzyni opisywania
opowieści z dreszczykiem. Jak przystało na fankę S. Kinga, jak nikt potrafi wywołać ciarki na plecach swoich czytelników. Książkówka podobnie jak Ola przez
długi czas promowała mojego bloga, czego nigdy jej nie zapomnę.
Droga Kingowska siostrzyczko, dziękuję Ci za okazane zaufanie oraz
niezwykłą cierpliwość, dla osoby, która wciąż obiecuje, iż już niedługo
przeczyta powieść Mistrza, bądź Larssona. Podziwiam to, z jakim uporem starasz
się dbać o powołaną przez siebie grupę, która potrafi „wirtualnie” bawić się
nawet w sylwestrową noc.
Marta Kowalik (http://all-you-need-is-book.blogspot.com)
Bardzo mało jest miejsc, gdzie poezja znajduje swój kącik. Niekiedy
mówi się, że to kwestia wrażliwości czytelnika. Trzeba mieć szczęście, by znaleźć
miejsce, gdzie są odwołania do pięknych wierszy i równocześnie brak tam
sztucznego patosu. Cenię bloga Marty za wyjątkową delikatność przy opisywaniu
pozycji, gdzie ważny jest wątek wiary, który dla wielu jest bardzo osobistą
kwestią. Dziękuję Ci Marto, że przekonałaś mnie do pozycji ks. Twardowskiego i
obdarzyłaś miejscem, gdzie zawsze mogę zajrzeć, gdy mam gorszy dzień.
Awiola (http://www.subiektywnieoksiazkach.pl)
Jestem osobą ewidentnie szukającego złotego środka między nowościami,
a klasyką. Na blogu Subiektywnie o Książkach zawsze znajdę motywację do tego,
by sięgnąć po jakiś zakurzony i zapomniany tom. Z tego miejsca emanuje po prostu
miłość do książki, jakiej nie można znaleźć nigdzie indziej.
Awiolu dziękuję Ci za Twoje teksty. Dzięki Tobie odkryłam serię z
Kolibrem, która chyba dzisiaj nie jest doceniana przez zbyt wielu czytelników.
Marzę, że któregoś dnia usiądę w Twoim antykwariacie i przy filiżance
aromantycznej herbaty, odkryję jakiegoś literackiego, białego kruka.
Marta (http://okiemmk.com)
Każdy czasem potrzebuje dreszczyku emocji. Wtedy warto zajrzeć na
stronę Marty. Okiem MK to miejsce, gdzie nie tylko dowiecie się wszystkiego o
fantastyce i kryminale, ale również znajdziecie dobre przepisy na smaczne
potrawy. To również kompendium wiedzy dla wszystkich, którzy potrzebują porad dotyczących
aspektów technicznych prowadzenia własnej strony.
Marto dziękuję, że umiesz pokazać to, co jest Twoją pasją, w taki sposób,
że z niecierpliwością czekam na kolejną notkę.
Katarzyna (http://www.kacikzksiazka.pl)
Kącik z Książką to od pewnego czasu szczególnie ważne dla mnie
miejsce. Zaczęło się od świetnych notek. Zawsze zadziwiał mnie fakt, że akurat
autorka tej strony umie mnie przekonać do sięgnięcia po powieść fantastyczną,
choć rzadko sięgam po ten gatunek. Zdecydowanie ważniejsze okazały się jednak notki
językowe, a szczególnie ta, mówiąca o stronie Duolingo, która okazała się
dobrym miejscem motywacji do szlifowania angielskiego nie tylko dla mnie, ale
również mojej rodziny.
Nie należy robić planów, ale ja
ryzykuję
Nigdy nie robię postanowień, ale pewne plany na rozwój tego miejsca
już są. Przede wszystkim postanowiłam wykorzystać fakt, że aktualnie nie współpracuję
na stałe z żadnym wydawnictwem. Będę, więc pisać Wam o książkach, które nie
zawsze są nowe, ale od dawna odkładałam ich poznanie na później. Z pewnością
nie zabraknie pozycji omawianych przez Dyskusyjny Klub Książki. Pojawi się też
tekst o mojej pierwszej książce przeczytanej w oryginale, która jest dla mnie pod
wieloma względami bardzo ważna. Znajdzie się tu kącik w całości poświęcony antologii
reportaży pod redakcją Mariusza Szczygła i prawdopodobnie kilka wpisów o historii Stanów Zjednoczonych Teksty tych serii będą ukazywać się
nieregularnie, ale mam nadzieję, iż przypadną wam do gustu.
Na koniec zapraszam na fanpage Innej Perpektywy (wystarczy kliknąć w
niebieską literkę F w prawej kolumnie strony), gdzie znajdziecie nie tylko
odsyłacze do moich notek, lecz także recenzji innych, które mnie zachwyciły, a
informacje o konkursach czytelniczych, a także weekendowy cykl dotyczący okładek.
Nie pozostaje mi nic innego, jak zacząć świętowanie, a wam jeszcze raz
podziękować za waszą obecność.