Ads 468x60px

środa, 14 maja 2014

Frysztacka Noc Bibliotek 2014

„W życiu są ludzie i są miejsca, do których wracamy wiele razy i zachwycamy się nimi na nowo”

Dziś będę nieco archaiczna i zabiorę Was w bardzo szczególne dla mnie miejsce. Wszystko za sprawą Tygodnia Bibliotek, który już po raz kolejny miał na celu propagowanie korzystania z wypożyczalni i docenianie ich działań literacko-kulturalnych. W tym roku hasłem  przewodnim były  słowa „Czytanie łączy pokolenia”. Namacalnym dowodem na prawdziwość tego stwierdzenia był dla mnie sobotni wieczór, nim jednak przejdę do szczegółów, pragnę podzielić się kilkoma spostrzeżeniami, gdyż uważam, że lokalne księgozbiory w dzisiejszych czasach są niedoceniane.
Współczesny odbiorca szuka nowości książkowych, niemniej jednak coraz częściej zwraca się uwagę na to, że jednym z nielicznych miejsc, gdzie możemy zapoznać się z klasykami literatury, są właśnie biblioteki. Same wypożyczalnie są coraz bardziej nowoczesne i często posiadają swoje cyfrowe zasoby.
            Moja gminna czytelnia jest niesamowicie klimatyczna, Czuć tam wręcz niespotykaną miłość do słowa pisanego.  Ważny jest czytelnik w każdym wieku, o czym świadczy spora, jak na możliwości tej placówki, ilość podejmowanych inicjatyw skierowanych do osób w każdym wieku. Znajdują tu coś dla siebie zarówno rozbrykane przedszkolaki, jak również wymagający dobrej literatury seniorzy.
W ramach Nocy Bibliotek, Gminna Biblioteka we Frysztaku otworzyła swoje drzwi dla trzech pokoleń odbiorców i udowodniła, że hasło przyświecające tegorocznemu wydarzeniu nie jest pustym sloganem. W sobotni wieczór zebrała się całkiem spora ilość mieszkańców, by przeżyć wyjątkowe chwile w towarzystwie książek. Trzeba przyznać, iż bardzo szybko sprawdziły się słowa witającej swoich gości Pani Dyrektor Jolanty Zarszyńskiej, która już na wstępie zapewniła obecnych, że głównym celem jest zjednoczenie wszystkich fanów książki w wyjątkowej „czytelniczej rodzinie”. Nie było więc mowy o nudzie.  Z mozołem wszyscy razem ciągnęli Tuwimowską „Rzepkę”, a  później nadszedł czas dla maluchów, które obejrzały bajki, które oczywiście promowały czytelnictwo, bo trzeba powiedzieć sobie szczerze: nikt bardziej nie zachęci młodego czytelnika do wizyty w bibliotece niż Miś Uszatek. Dorośli również mogli spróbować swoich sił w kalamburach, gdzie wiedza o książkach była bardzo pomocna. Dla wielbicieli muzyki filmowej był również minikonkurs. Wszystkich rozbawiły gawędy góralskie, a wieczór uwieńczył seans filmowy, gdzie książka pełniła niebagatelną rolę „podtrzymania poziomu” w pewnym mieszkaniu, co udowadnia, że książka telefoniczna ma wiele unikalnych zastosowań. Każdy czytelnik nie wyszedł oczywiście bez nowej pozycji do swojej domowej biblioteczki.
W ten wyjątkowy  sobotni wieczór   przekonałam się, że wcale nie potrzeba wielkich pisarzy, by stworzyć wyjątkowe wydarzenie kulturalne. Wystarczy tylko garść pasji i miłość do słowa pisanego. I ludzi, którzy w książce widzą specyficznego przyjaciela.