Ads 468x60px

sobota, 5 lipca 2014

Victoria Gische - Kochanka królewskiego rzeźbiarza

Autor: Victoria Gische
Tytuł: „Kochanka królewskiego rzeźbiarza"   
Wydawnictwo: Bellona
ISBN: 978-83-11130-777-7
Data wydania:  21 lutego 2014
Liczba stron: 304
Strona autorki: http://victoriagische.bloog.pl/
Rzadko zwracam dużą uwagę na nowości wydawnicze, są jednak od tej reguły chlubne wyjątki. Gdy tylko dowiedziałam się, że na polskim rynku ukaże się nowa pozycja obejmująca w swojej fabule dzieje starożytnego Egiptu wiedziałam, że będzie to dla mnie najbardziej wyczekiwana premiera roku. Trzeba przyznać, iż od czasu „Faraona” Bolesława Prusa, polscy twórcy niezbyt często decydują się umieszczać losy swoich bohaterów w epoce faraonów. Tego jakże trudnego zadania postanowiła podjąć się Victoria Gische, która zarówno z wykształcenia, jak i zamiłowania jest historykiem. Z racji zawodu autorki przeczuwałam, że papierowy debiut wydawniczy osadzony wiele stuleci temu, będzie czymś więcej, niż zwyczajnym romansem historycznym, gdzie tło akcji stanowi tylko pretekst dla opisania fikcyjnych zdarzeń. Mimo tego założenia, zostałam niezwykle mile zaskoczona, otwierając pozycję na pierwszej stronie.
Rzeźba portretowa faraona Echnatona.
(Rosecrucian Egyptian Museum w San Jose)
(fot. E. Michael Smith)
Zanim przejdę do opisania głównych bohaterów powieści, warto wspomnieć nieco o faraonie Amenhotepie III, który być może miał niebagatelny wpływ na postępowanie swojego syna. Ten władca zrobił, coś w jego czasach niewyobrażalnego, czyli poślubił Teje, osobę o niższym statusie społecznym, która w rezultacie okazała się nie tylko żoną najwyższego dostojnika w państwie, ale też niezwykle wpływową kobietą. Małżonek podobno tak ją ubóstwiał, iż specjalnie dla niej wybudował okazały pałac. Z tego związku wywodzi się Sitamon, (która była późniejszą żoną swojego ojca) oraz dwóch braci: Totmes oraz Amenhotep. Ten ostatni przejął rządy, nim jednak tak się stało, do haremu królewskiego przybyła zjawiskowo piękna Tatu-Hepa.
Postać Nefretete od wieków fascynuje archeologów. Jej nieprzeciętna uroda i to, iż została postawiona niemal na równi z faraonem, do dziś jest czymś intrygującym. „Kochanka królewskiego rzeźbiarza” to swoisty obraz romansu, ale także małżeństwa tej tajemniczej kobiety. Gdy poznajemy główną bohaterkę jest bardzo młodą osobą, która poniekąd czuje się zagubiona w swoim nowym otoczeniu. Niedługo potem faraon umiera, a jego miejsce zajmuje młodszy syn, który jest pod silnym wrażeniem niedoszłej nałożnicy poprzednika. Wkrótce odbywa się ślub i koronacja wysłannika bogów i jego ukochanej. Wydawałoby się, iż tutaj powinna się zacząć sielanka dla Nefretete, która została jednocześnie wyniesiona na piedestał niemal na równi ze swoim mężem. Faraon postanawia jednak skupić się na czymś zupełnie innym, niż szczęście rodzinne. Jego głównym celem stało się przeprowadzenie reformy religijnej, mającej na celu czczenie odtąd tylko jednego boga Atona. W związku z tym priorytetem okazała się budowa nowego miasta o wiele mówiącej nazwie Achetaton (dosł. Horyzont Atona), a sam faraon zmienił przydomek na Echnaton, prawdopodobnie, by wzmocnić nowy kult. Sama idea monoteistycznego bóstwa, wydaje się być wypadkową wierzeń Hebrajczyków, o czym odnajdziemy wzmiankę również na kartkach powieści. Zresztą ukazany faraon zdaje się być owładnięty myślą o nowym bożku i zaniedbując małżeńskie całymi godzinami pisze hymny pochwalne na cześć nowego patrona krainy.
Popiersie Nefretete
(fot.Philip Pikart)
Oczywiście, budowa miasta ściągnęła setki robotników i artystów, w tym kolejnego ważnego bohatera opowieści, czyli Dżehutimesa. Ten utalentowany rzeźbiarz przybywa z nadzieją pokazania swoich nadprzeciętnych umiejętności. Początkowo nikt nie przydziela mu pracy marzeń, lecz po pewnym czasie los się do niego uśmiecha i zostaje odesłany do zdobienia kolumn nowego pałacu. Któregoś ranka młodzieniec jest tak zajęty swoją pasją, iż nie zauważa pochodu Echnatona, który osobiście zapragnął ujrzeć realizację swojego ulubionego projektu. Zajęty nadawaniem kształtu kawałkowi marmuru artysta na początku nawet nie wie, że obserwująca go wówczas dziewczyna, diametralnie odmieni jego życie, wprowadzając w nie zarówno uczucie zachwytu, jak i niebezpieczeństwa.
Biorąc do ręki ten tytuł całkowicie nie spodziewałam się, iż otrzymam tak porywającą i dopracowaną powieść. Trzeba przyznać, że wątek miłosny jest tu niezwykle mocno zarysowany i wydaje się, że temat reformy religijnej jest tylko pretekstem, żeby ukazać obsesję władcy Egiptu i jego konflikt z kapłanami. Cały aspekt historyczny wydaje się być umiejętnie ukryty w losach bohaterów, którzy są stworzeni bardzo autentycznie. Niemal każda postać ma w sobie zarówno dobre, jak również złe cechy, stąd wiele razy możemy być zaskoczeni jej postępowaniem.
Autorka zwróciła dużą uwagę na fakty historyczne, dlatego nawet opisując wygląd wizerunku rzeźby twarzy Nefretete, widzimy odwołanie do odkryć archeologicznych Ludwika Borchadta. Odczułam jednak minimalny niedosyt, jeśli chodzi o opis napadu Habiru na Egipt. Być może dzięki temu tę pozycję może przeczytać ktoś zainteresowany wyłącznie motywem miłości nawet, jeśli historia go nudzi.
***
Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Portalowi Sztukater.pl


  http://sztukater.pl/

Opinia bierze udział w wyzwaniu Polacy nie gęsi

14 komentarzy:

  1. Motywy znane z historii w książce mnie nie nudzą. Zazwyczaj podnoszą w moich oczach jakość książki i sprawiają, że wiem, iż pisarz podniósł sobie poprzeczkę. Zachęciłaś mnie do książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam identyczne zdanie. Cieszę się, że udało mi się zainteresować Cię tą książką, bo uważam, że jest naprawdę interesująca :)

      Usuń
    2. Czytałam i polecam. Według mnie autorka posiada dobry warsztat językowy, warto więc zajrzeć.

      Usuń
    3. Ja też tak uważam :)

      Usuń
  2. Sceneria Egiptu jest świetnym według mnie tłem dla powieści, dlatego chętnie przeczytam książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, wydaje się, że to świetna sceneria, dlatego dziwię się, iż tak niewielu autorów z tego korzysta.

      Usuń
  3. Podziwiam autorów powieści historycznych! Wiem, ile pracy trzeba włożyć w napisanie takiej powieści, a szczególnie powieści o tak bardzo zamierzchłych czasach jak epoka starożytna, dlatego też jestem bardzo wyrozumiała, jeśli powieści historyczne mają w sobie zbyt dużo fikcji pochodzącej z wyobraźni autora. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielam Twoją opinię,stąd tym bardziej podziwiam taką drobiazgowość Autorki, która stara się jak najrzetelniej zachować fakty historyczne :)

      Usuń
  4. Powieść jest porywająca i czyta się ją jednym tchem.Wspaniała na wakacje i jesienne deszczowe wieczory.Jednym słowem jest dobra na wszystko.Z ostatnich przeczytanych książek historycznych przyznaję,że jest najlepsza.Zachęcam zatem wszystkich czytelników do przeczytania tej pozycji.WARTO!!! A.G.

    OdpowiedzUsuń
  5. O słyszałam o niej! w ogóle to bardzo fajny tekst! osobiście uwielbiam Egipt, więc uznam ten romans za coś co warto przeczytać na wakacje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Dodatkowym atutem tej książki jest to, że ma bardzo poręczny format, więc bez problemu zmieści się do wakacyjnej walizki :)

      Usuń
  6. Aż żałuję, że tematyka nie leży w moim guście. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam Twój gust. Właśnie zaczęłam "Trzeci znak" Yrsa Sigurdardóttir,więc wracam do kryminału. Czytałaś może?

      Usuń

Zapraszam do komentowania. Czuj się jak u siebie i pisz co myślisz, nie bądź jednak wulgarny/a ani chamski/a. Będę wdzięczna za każdy komentarz.
P.S SPAM będzie bezceremonialnie usuwany. Jeśli chcesz polecić mi jakąś stronę, skorzystaj proszę z zakładki kontakt u góry strony i wypełnij tam odpowiedni formularz.