Ads 468x60px

poniedziałek, 10 marca 2014

Życie to spełnianie marzeń i droga pod prąd...

Dziś krótkie sprawozdanie  tego co dzieje się w moim pokręconym, życiu przez ostatni czas. Trzeba przyznać, że ostatnie tygodnie były dla mnie swoistym poligonem doświadczalnym i wielkim wyzwaniem. Przede wszystkim udało mi się zmotywować kilka osób i ruszyła Frysztacka Zbiórka Darów Kulturalnych. Pomysł jest częścią ogólnopolskiej akcji, o której już parokrotnie Wam pisałam na łamach mojego bloga. Dzięki dobrym sercom udało mi się wszystko zorganizować bez wstawania z fotela, co udowadnia, iż nie potrzeba wiele, by dać  coś od siebie. Wystarczy pomysł, motywacja bliskiego otoczenia i wszystko jest możliwe. Nie chodzi o wielkie gesty i słowa, wystarczy małe pudło w waszej szkole czy pracy, by każdy mógł dać coś od siebie. Z drugiej strony, jeśli nie możecie pomóc przynajmniej wspierajcie duchowo - to też spowoduje, że dołączycie do czegoś ważnego. Pamiętajcie, żeby nie zapominać także o sobie, bo jak mówią doświadczeni wolontariusze, pomaganie nie musi się wiązać z rezygnacją z własnego życia. Tym goręcej dziękuję serdecznie Pani Jolancie Zarszyńskiej i Marcie Filip za to, że nie podcięły mi skrzydeł i pomogły w spełnieniu marzenia. Ponieważ akcja dopiero ruszyła i może ktoś z Podkarpacia chciałby się dołączyć oto kilka bliższych szczegółów:

Miejsce zbiórki : Gminna Biblioteka Publiczna we Frysztaku
Termin: do 10 kwietnia 2014r.
Zbieramy: 
a) Książki - zarówno nowe, jak i używane ( w dobrym stanie)
b) Materiały biurowe,
c) Wszelkiego rodzaju materiały i produkty, jakie mogą okazać się potrzebne w bibliotekach, domach pomocy czy kultury.  

Druga część tego tekstu to takie luźne przemyślenia w związku ze spotkaniem, które odbyło się wczoraj. Potocznie uznałam to za pewien rodzaj "wizytacji" z ramienia portalu Sztukater, z którym od pewnego czasu współpracuję i staram się propagować (czego efekty widzicie wyżej). Byłam pełna obaw, gdyż nie wiedziałam jak zostanę przyjęta wśród osób, które jak dotąd znały mnie tylko wirtualnie. Czasem nierealne staje się przełamanie granicy, którą osoby niepełnosprawne budują wokół, stąd  było to dla mnie bardzo trudne doświadczenie. Zawsze w takich chwilach, powraca do mnie pytanie o tolerancję, i to nie tylko innych w stosunku do mnie, ale i odwrotnie. Każdy wszakże potrzebuje akceptacji i zrozumienia. Dla mnie bardzo ważna jest motywacja ze strony innych lecz równocześnie staram się inspirować ich, by i oni poczuli w sobie ukrytą siłę. Zarówno osoba "sprawna inaczej" jak i "zwykły" człowiek czuje tak samo. Dominuje strach przed tym, czego się nie zna. Wielu twierdzi, iż jedyną opcją jest chwilowa zamiana ról, ja jednak nikomu nie życzyłabym znalezienia się w mojej sytuacji nawet przez moment. Co więcej jestem zdania, iż nieważne jest jakie mamy problemy, ale jak sobie z nimi radzimy. Mając to cały czas w myślach, bardzo dziękuję całej fantastycznej czwórce, która pokonała wiele kilometrów, by trafić do mojej miejscowości na dalekim krańcu Polski. Udowodniliście mi, jak wiele muszę się nauczyć i co chcę przekazać innym.