Ads 468x60px

czwartek, 28 lutego 2013

William Shakespeare - Romeo i Julia

Autor:  William Shakespeare
Tytuł: Romeo i Julia
Tytuł oryginału: Romeo i Juliet
Tłumaczenie: Stanisław Barańczak
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza „Promocja"
Rok wydania2001
Liczba stron: 136

Życie czytelnika czasami kołem się toczy. Nie spodziewałam się, że klasyk Shakesparea zawita na moją czytelniczą półkę akurat w tym momencie. Kiedy miałam trzynaście, a może czternaście lat, zapragnęłam zapoznać się z „Romeo i Julią". Poprosiłam mamę, żeby pożyczyła mi książkę z gminnej biblioteki. Niestety, na miejscu okazało się, iż pozycja nie była przeznaczona dla mojego przedziału wiekowego. Odłożyłam dramat na bliżej nieokreśloną przyszłość. Mijały lata, a moje zainteresowanie osłabło na skutek kilku ekranizacji, które dane mi było kiedyś obejrzeć. Kilka tygodni temu, los dał mi okazję, do nadrobienia zaległości. Moja najmłodsza siostra ma teraz historię kochanków z Werony w kanonie lektur szkolnych. Po kilku kartkach okazało się, że najlepszą formą poznania treści będzie czytanie w gronie rodzinnym. Dzięki temu, moje wrażenia po przeczytaniu tej książki, mam zróżnicowane i jakby dwuwymiarowe. 
Zdziwiła mnie moja pierwsza reakcja. Obudziła się we mnie osoba niezwykle krytyczna względem poczynań Julii i jej rodziców. Gdzieś podświadomie, myślałam o wieku głównej bohaterki. Może to kwestia tego, jak współcześnie ocenia się małżeństwa czternastolatek. To prawda, że są kultury, które nie widzą w tym nic dziwnego, ale ja jakoś nie mogłam przebrnąć przez to zagadnienie. Pomijając jednak ten temat, uznałam, że warto spojrzeć na tę historię z dwóch perspektyw. Najpierw ujmijmy to z punktu widzenia tytułowych postaci. Cóż, nie wiem na ile uczucia żywione przez dwójkę pozornie niedoświadczonych osób, to miłość. Przyjmijmy, że tak jest.  Można by się zastanowić czy to same zwaśnione rody nie obudziły tej ekscytacji. Zawsze zakazany owoc lepiej smakuje. Zaistniałe wydarzenia dają szerszy wgląd na życie dwóch rodzin stawiając równocześnie mur między nastolatkami, a starszym pokoleniem.
Kapuletów i  Montekich uznalibyśmy w dzisiejszych czasach za rodziny mafijne i to nie tylko ze względu na pozorne umieszczenie fabuły we Włoszech. Śmierć jest tu czymś na wskroś obojętnym.  Tworzy tylko pretekst do wszechogarniającej walki i eskalacji nienawiści. Rodzice Julii chcą wydać córkę za mąż tylko po to, by zranić Romea i ukazać siłę. Shakespeare w swoisty sposób ukazuje ludzką znieczulicę i chęć władzy. Najgorsza dla czytelnika jest świadomość uniknięcia niefortunnego końca, niemal w każdej chwili. Żaden z bohaterów ostatecznie nie dostrzega szansy zażegnania konfliktu koncentrując się na sobie. Nawet ojciec Laurenty wydaje się pomagać zakochanym, tylko ze względu na możliwość przyszłej wdzięczności.
Mniej szkodliwa jest naiwność czy wyrachowanie? Dla mnie, odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Większość uważa, że lektura „Romea i Julii" to doskonały przykład tego, co może się stać, kiedy nie słucha się rodziców. W moim odczuciu obwinianie o wszystko porywczego Romea i jego fascynacji, nie jest do końca właściwe (nie radzę tej tezy stosować w wypracowaniach szkolnych). Prawda jest dla mnie dużo mniej oczywista, biorąc pod uwagę aspekt społeczny. Może właśnie, dlatego w pewnym stopniu, odebrałam finał tragedii, jako akt wybawienia?
Na koniec, trochę o wydaniu, które dane mi było trzymać w rękach. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Oficynie Wydawniczej "Promocja". Sama nazwa nie wzbudziła we mnie zaufania. Jest to lektura z opracowaniem dla uczniów i nauczycieli, stąd jestem bardzo krytyczna. Przyczepić można się do kilku aspektów, zarówno merytorycznych, jak i technicznych. Gdzie znajdziemy informację o tłumaczu? Otóż, ma dwunastej stronie opracowania i tylko tam. Dołóżmy do tęgo gwiazdki zamiast niektórych liter. Całkiem osobnym zagadnieniem jest samo opracowanie, będące poniekąd streszczeniem utworu, zamieszczonego dopiero w dalszej części egzemplarza. Dziwny jest również rozkład tekstu. Mnie najbardziej zdenerwowała duża ilość wykrzykników, co sprawiło uczucie dziwnego zaszczucia. Sam tekst opracowania negatywnie kontrastuje z przykładowym wypracowaniem, napisanym przez jedną z uczennic liceum. Niech to będzie puenta tego akapitu.

Moja ocena: 6/10 ( dobra książka)