Ads 468x60px

środa, 6 listopada 2013

Sandro Veronesi - Spokojny chaos




Tytuł: „Spokojny chaos" 
Tytuł oryginału: Caos calmo
Tłumaczenie:  Anna Osmólska-Mętrak, Natalia Mętrak 
Wydawnictwo: Draft Publishing
ISBN: 978-83-935745-2-0
Data wydania: 14 października 2013
Liczba stron: 360
Seria: Europa odnaleziona


Pierwsze dni listopada dla wielu z nas to czas melancholii i wspominania tych, którzy już odeszli. Często wtedy przypominamy sobie o pierwszych dniach po śmierci kogoś bliskiego. Każdy na swój sposób przeżywa żałobę. Właśnie o tym trudnym momencie opowiada Sandro Veronesi w swojej książce.
Pietr Paladini to jeden z włoskich producentów telewizyjnych. Mężczyzna od kilkunastu lat jest w szczęśliwym związku z Larą i ma z nią ukochaną córeczkę Claudię. W chwili, gdy go poznajemy, pozostaje kilka dni do jego ślubu. Ku wielkiej radości bliskich wybranki, w końcu ma nastąpić sformalizowanie znanej wszystkim miłości. Nadchodzi jednak dzień, w którym wszystko się zmienia.
Przyszły pan młody korzysta z ostatnich chwil kawalerskiego życia na przepięknej, włoskiej plaży. Wtem zauważa wielkie zamieszanie, spowodowane topieniem się dwóch osób. Wspólnie z bratem bohater ratuje życie dwóm kobietom, co niestety nie zostaje zauważone. Biznesmen pełny rozgoryczenia wraca do domu, mając nadzieję, że chociaż rodzina doceni jego chwalebny czyn. Niestety, tu spotyka go kolejny cios. Ma miejscu okazuje się, że jego narzeczona zmarła. W dniu, kiedy wszyscy mieli bawić się na weselu, odbywa się niespodziewany pogrzeb.
Pietr musi zmienić swoje życie i zaopiekować się córką. Podświadomie czuje, że teraz musi dbać o swoją Gwiazdeczkę, jak nigdy wcześniej, by nie załamało jej odejście matki. W tym celu pierwszego dnia szkoły składa jej niecodzienną obietnicę. „Będę tu na Ciebie czekał” – zwykłe zdanie, które tysiące rodziców mówi swoim pociechom, co rano, żeby zapewnić je, że po nie przyjadą, staje się dla mężczyzny niemal przykazaniem. Postanawia zamienić zwykłe słowa w czyn. Odtąd przesiaduje długie godziny przed szkołą córki, licząc chociażby na małe pozdrowienie w czasie przerwy.  Przyjęte zachowanie początkowo budzi współczucie, potem zdziwienie, a w końcu obojętność i nieartykułowane przeświadczenie, że taka postawa nie jest normalna. Sam obiekt zainteresowania, którego oczami obserwujemy fabułę, uparcie twierdzi, że nie cierpi po nieoczekiwanej stracie, choć uważa się za „wdowca”. Czy tak jest naprawdę?
Faktem jest, że swoisty stan stagnacji bohatera wpływa na jego otoczenie w dużo większym stopniu, niż można pierwotnie przypuszczać. Z czasem Pietr staje się swoistym spowiednikiem dla rodziny, współpracowników i całkiem obcych ludzi, co zmusza go do przeanalizowania swoich własnych doświadczeń i emocji.
W pozycji jest stosunkowo dużo odniesień do utworów literackich i filmowych. Trochę szkoda, iż są to w większości pozycje amerykańskie, bo przecież w kulturze Italii jest wielu autorów wartych przypomnienia.
Autor postanowił w dość kontrowersyjny sposób przedstawić jeden z problemów współczesnego świata biznesu. Porównanie mającej nastąpić fuzji dwóch korporacji, (w której Paladini odegra pośrednio rolę nie tylko, jako pracownik) do dwóch religii może być dla wielu obrazoburcze.  W trakcie czytania miałam wątpliwości czy zestawienie judaizmu z chrześcijaństwem i wplecenie w ten wątek osobistych przekonań ma jakikolwiek sens. Na pewno zastosowany zabieg wzbogacił jednak dość spokojną akcję powieści psychologicznej. W książce występują jednak również zauważalne sceny erotyczne. Veronesi nie boi się budować swoistego mrocznego klimatu, głównego miejsca akcji, nieco podobnego do tych znanych z powieści Kinga.
Pierwsze spotkanie z serią „Europa odnaleziona” było dla mnie niezwykle udane.  Myślę, że to dobra pozycja, która udowadnia, że współczesna, europejska powieść psychologiczna ma się naprawdę świetnie i nie należy o niej zapominać.  

***

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Pani Julii oraz Wydawnictwu Draft Publishing



http://draftpublishing.com/