Ads 468x60px

sobota, 10 sierpnia 2013

Nie niszcz książek - używaj zakładek

Większość czytelników z pewnością ją posiada. Jej kształty bywają różne. Od tradycyjnych prostokątnych, po te o wyglądające jak motylki czy breloczki. Bywa papierowa, koronkowa, krzyżykowa, magnetyczna, a jej głównym celem jest uprzyjemnienie czytania i nie gubienie się, gdy przychodzi nam nagle wrócić do codzienności i na chwilę przerwać literacką przygodę. Zakładka - bo to  o niej mowa staje się coraz popularniejsza i bardziej doceniana. Populatorzy akcji "Nie niszcz książek - używaj zakładek" zachęcają blogerów do dbania o książki oraz chwalenia się swoimi zbiorami. Myślę, że to świetny pomysł, by zniechęcić do niechlujnego zaginania rogów. Dużo prościej i estetycznej jest przecież znaleźć sobie jakieś cudeńko do zaznaczania. Dziś dzięki zaproszeniu do zabawy przez Książkówkę  postanowiłam pokazać Wam kilka moich ulubionych "książkowych towarzyszy". 
Na początek muszę przyznać, że nie przywiązuję się do zakładek, dlatego część z nich zostaje w książkach, które oddaję do biblioteki, bądź ofiaruję przyjaciołom. Zdarza mi się (o zgrozo!) je gubić co jest dość zaskakujące zważywszy na fakt, iż jestem stosunkowo "mało mobilna". Są jednak i takie eksponaty, o które dbam,  gdyż kojarzą mi się z osobami, które mi je podarowały. Oto opis kilku z nich.
Zacznę od opisu zdjęcia zamieszczonego nieco wyżej. Uwielbiam rękodzieło pomimo wybitnego braku zdolności w tym kierunku. Ta kolekcja, której tylko część jest  widoczna, to prezent od craftomanii (więcej o tym napisałam tutaj). 
Cała reszta zakładek to prezenty od wyjątkowej dla mnie osoby - mojej polonistki, która z biegiem lat stała się dla mnie nie tylko nauczycielką, ale również osobą, która zawsze mnie wysłucha i wspiera nawet w najtrudniejszej sytuacji. 
To jedyna zakładka magnetyczna jaką posiadam. Jest dla  mnie najważniejsza ze względu na znaczenie słów na niej zawartych. Dostałam ją w chwili, kiedy właśnie potrzebowałam przyjaciół, by do końca się pozbierać po dość trudnym okresie mojego życia. Sama seria zakładek bardzo mi się podoba ze względu na tekst i ilustracje. Być może kiedyś zdobędę całą  kolekcję. Co ciekawe zakładki używam  całkiem jak tej tradycyjnej nie korzystając z możliwości jej przyczepienia do kartki.

 
Uwielbiam przyrodę. Jednym z moich ulubionych kwiatów (głównie ze  względu na zapach) jest konwalia. Nie wiem czy kiedykolwiek komuś o tym wspominałam, dlatego akurat otrzymanie takiej zakładki,  było dla mnie miłym zaskoczeniem. Co do obiektu po prawej to ma dla mnie wartość ze względu na bardzo osobiste słowa na odwrocie, które pozostawię dla siebie. Przy okazji zamieszczonej grafiki, pojawia się pytanie o prawa autorskie na zakładce. Na odwrocie nie znalazłam nawet nazwy producenta. Przy okazji szukania informacji odkryłam, że jest to zwężona karta z atlasu roślin chronionych w Polsce.


Na koniec mały powrót do dzieciństwa. Któż z nas nie miał kredek? Moim marzeniem był komplet 36 kredek, które ostatecznie dostałam w prezencie. Ot, taki dowód, że czasem marzenia  się spełniają.
Na koniec powinnam nominować blogi do zabawy, ale jak zwykle tego nie zrobię. Chętnie natomiast zamieszczę linki do notek o Waszych zakładkach. Jeśli macie tylko ochotę zostawiajcie  odsyłacze do  kolekcji, a ja wstawię je poniżej. 
Zapraszam Was również do przeczytania wywiadu Z Ewą Brzozowską, jedną z kilku kolekcjonerek zakładek [LINK] oraz odwiedzenia bloga z największą galerią fotograficzną zakładek [LINK].