Ads 468x60px

czwartek, 2 maja 2013

Richard Price - Kolor zbrodni


Autor: Richard Price 
Tytuł: „Kolor zbrodni" 
Tytuł oryginału: Freedomland
Tłumaczenie: Alina Siewior-Kuś
ISBN: 837469274X
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: wrzesień 2006
Liczba stron: 472
Chyba najgorsza jest świadomość, że gdzieś na wyciągnięcie ręki jest cel, a my nie możemy go osiągnąć. W taki właśnie świat zabiera czytelnika Richard Price. Dempsey to specyficzna dzielnica.  To kraina wyrzutków i pechowców, którym świat nie dał wyboru.  Pomimo ogólnego poczucia wolności i tolerancji, to miejsce zdaje się rządzić swoimi prawami. Tutaj rasizm i dyskryminacja są na porządku dziennym. Na ulicach aż roi się od handlarzy narkotyków, oprychów Wszyscy żałują, że los kazał im żyć właśnie tutaj. Po drugiej stronie rzeki Hudson dumnie wznoszą wieżowce Manhattanu. Dla mieszkańców czarnego osiedla to jedynie powód do niepohamowanej frustracji. Ktoś powiedziałby, że przecież można zaryzykować i przedostać się na drugą stronę. To jednak nie kwestia odległości. Wyrwać się z tej dzielnicy nie jest prosto, jeśli dookoła czuć samą wrogość. Wszyscy wiedzą, że znajdują się na bombie z opóźnionym zapłonem i każde choćby małe nieporozumienie, może zakończyć się tragedią.
W parku Męczenników ginie czteroletni Cody. Jego matka Brenda Martin utrzymuje, że porywacz ukradł samochód z chłopczykiem w środku. Rozpoczyna się wielka akcja poszukiwawcza. Policja dwóch dzielnic na granicy, których odbyło się fatalne zdarzenie, nie spoczną, nim nie rozwiążą tej trudnej sprawy. Kontakt z kobietą, która właśnie straciła dziecko jest utrudniony. Bohaterka jest wycofana i jakby nieobecna. Wszystko, co łączy Brendę z otaczającą ją rzeczywistością to muzyka. Sprawą porwania zajmuje się doświadczony policjant Lorenzo Council. Oczywiście, nie tylko on, z racji pełnionego zawodu, chce być blisko zrozpaczonej matki. W trakcie czytania towarzyszyło mi silne uczucie déjà vu. Jeśli ktoś był na bieżąco z historią pewnych poszukiwań, które prowadzano kilka miesięcy temu, w książce znajdzie te zdarzenia, jako niemal cały element głównego wątku powieści. Psychika Brendy jest niezwykle skomplikowana, lecz nasuwa pewne skojarzenia. Nie czułam, więc niemal żadnego zaskoczenia losami głównej bohaterki. Jesse jest dziennikarką lokalnej gazety. Porwanie postrzega, jako możliwość osobistego awansu zawodowego. Dziewczyna nie cofnie się przed niczym, by zdobyć dobry materiał. Nie wie jednak, że ta sprawa zadziała na nią również emocjonalnie. Nikt nie mówi otwarcie, że zakulisowo toczy się jeszcze jedna wojna o szacunek czarnej dzielnicy.
Autor w bardzo jaskrawo ukazuje problem rasizmu, zobojętnienia i rozwarstwienia społeczeństwa amerykańskiego. Daje temu wyraz już w samym tytule. Freedomland – kraina (urojonej) wolności. Najgorsze jest chyba to, że wszelkie przejawy brutalności są tu traktowane całkowici normalnie i ta obojętność wylewa się również na czytelnika. Naprawdę niezwykle trudno nie popaść w marazm i nie odłożyć tej książki na półkę w trakcie czytania.  Dla mnie osobiście samo realistyczne pokazanie zjawiska, bez dokonania dogłębnej analizy, to stanowczo za mało i wcale nie ukrywa tego stylizowany na uliczny język. Poza tym, niektóre postacie nie są na tyle dopracowane, by zrozumieć mechanizm podejmowania przez nich decyzji.

Moja ocena: 5/10 (przeciętna książka)

Powiązane wpisy

Czego słuchała...

20 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę kilka lat temu. Wiem, co masz na myśli pisząc o tym, że podczas czytania towarzyszyło Ci silne uczucie déjà vu w związku z pewnymi wydarzeniami w naszym kraju.
    Książka według mnie jest nierówno napisana. Wątek zaginionego dziecka przedstawiony został bardzo ciekawie, natomiast inne wątki trochę mnie nużyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Mam tylko nadzieję, że wyjawiłam tym moim odczuciem zbyt dużo z treści fabuły. W końcu moja opinia o książce jest subiektywna i być może znajdzie się ktoś, kto zechce porównać tę książkę np. z filmem.

      Usuń
    2. Możesz być spokojna. Nic nie wyspamowałaś, ja nie znam książki i myślę, że nic ważnego Twoja krytyka nie wyjawiła.

      Usuń
    3. Kamień z serca :) Największą zbrodnią wobec przyszłego czytelnik,a jest opowiedzenie za dużo z treści fabuły.

      Usuń
    4. Nie, nie wyjawiłaś :) Jeśli ktoś nie czytał "Koloru zbrodni", na pewno nie domyśli się, o jaką sprawę chodzi.

      Usuń
    5. Dwa takie komentarze zupełnie mnie uspokajają. Dziękuję.

      Usuń
  2. Uuuu słabiutko...Nie mam czasu na przeciętne książki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że masz na półce lepsze książki. Ja nie do końa żałuję, że sięgnęłam po tę pozycję, bo mam przynajmniej materiał na kolejny post. Poza książką jest tutaj mowa o znaczeniu muzyki w literaturze, więc jest o czym pisać.

      Usuń
    2. Ooo no to czekam na ten post. Będzie ciekawie. :)

      Usuń
    3. Powinien się pojawić już w przyszłym tygodniu jeśli wszystko się uda. Jestem ciekawa Twoich odczuć, kiedy go przeczytasz.

      Usuń
  3. Szkoda, poruszane przez autora tematy wydają się (przynajmniej potencjalnie) bardzo interesujące, do tego jeszcze zderzenie dwóch światów. Szkoda, że tak słabo, ale wierzę, że jest przeciętna i raczej nie będę jej szukać. Dzięki za ostrzeżenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie potencjalnie, niestety. Wiesz pewnie jest ze mnie coś z amerykanistki i szukałam w tej książce właśnie tego zderzenia, ale się rozczarowałam.

      Usuń
  4. Przyznam, ze fabuła brzmi dla mnie ciekawie, aczkolwiek szkoda, że całość wypada dość średnio. Mam mieszane uczucia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też i stąd taka ocena. Akurat w tym przypadku największa wada, czyli wszechobecna obojętność i brak subiektywnej oceny sytuacji, dla innych jest zaletą. Generalnie, tą książkę albo się kocha, albo nienawidzi. Średnie oceny to wielka rzadkość (być może nawet jako jedyna wystawiłam taką ocenę).

    OdpowiedzUsuń
  6. Problem rasizmu w literaturze amerykańskiej ze zrozumiałych względów pojawia się dość często. Nie brakuje pozycji świetnych, dobrych oraz niestety średnich. Ze swojej strony mogę polecić Baldwina (np. "Inny kraj"), czy "Niewidzialnego człowieka" Ralpha Ellisona. Żadna z tych lektur mnie nie zawiodła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za propozycję lektur. O obydwu książkach słyszałam i wiem, że są świetne. Jeśli chodzi o sam motyw, wydaje się być interesujący i niewyczerpany.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co prawda nie ma czegoś takiego jak "stan społeczeństwa amerykańskiego" w dziedzinie o której mowa, jednak dodaję do wartych zapamiętania na przyszłość. Choć bez wielkiego przekonania ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za konstruktywny komentarz. Znając Twoją wnikliwość, raczej nie polecam Ci tej książki, aczkolwiek to Twój wybór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E - nie przesadzaj :) Poczytamy - zobaczymy :)

      Usuń

Zapraszam do komentowania. Czuj się jak u siebie i pisz co myślisz, nie bądź jednak wulgarny/a ani chamski/a. Będę wdzięczna za każdy komentarz.
P.S SPAM będzie bezceremonialnie usuwany. Jeśli chcesz polecić mi jakąś stronę, skorzystaj proszę z zakładki kontakt u góry strony i wypełnij tam odpowiedni formularz.