Ads 468x60px

wtorek, 29 stycznia 2013

Henryk Sienkiewicz - Pan Wołodyjowski





 


Autor:   Henryk Sienkiewicz
Tytuł: „Pan Wołodyjowski"
Wydawnictwo: Agora
ISBN: 9788360225646
Data wydania: 2007
Długość ścieżki: 21 godz. 32 min. 

Czasem w moim życiu przychodzi taki moment, gdy mam wrażenie, że staram się zawrócić kijem "czytelniczą" Wisłę. Kiedy inni zachwycają się nowościami wydawniczymi, ja zdaję się pędzić w całkiem odwrotnym kierunku. Nie czuję się z tym źle, jednakże zawsze szarpią mną silne emocje, niczym buntownikiem świadomie stającym  na linii ognia. Tym razem postanowiłam zmierzyć się z finalną częścią jednej z najbardziej znienawidzonych książek, której pierwsze dwie części jeszcze do niedawna były filarem kanonu lektur szkolnych.

Od pewnego czasu zastanawiałam się czy powinnam sięgnąć po ostatnią część trylogii Sienkiewicza. Decyzja nie była łatwa. Każdą poprzednią część czytałam na innym etapie życia i zawsze z przymusu. Jednocześnie te utwory stały się swoistym barometrem mojego „dojrzewania czytelniczego". Byłam bardzo ciekawa, jak na tym tle wypadnie „Pan Wołodyjowski" i czy nie będę żałować tego, iż nie zakończyłam swojej przygody z Sienkiewiczem na „Potopie". Po ostatecznym postanowieniu, wyrósł nagle dylemat natury technicznej. Czy dam radę ponownie zmierzyć się z językiem staropolskim? Ostatecznie przeskoczyłam ten problem, zastępując książkę audiobookiem z kolekcji Gazety Wyborczej. Nie ukrywam, że po części było to skutkiem pozytywnej reakcji po przesłuchaniu "Lwów mojego podwórka". Z drugiej jednak strony, kto by się oparł, gdy w świat wielkich rycerzy wprowadza Janusz Gajos?


Akcja ostatniej części trylogii rozpoczyna się ok. 1667 roku. Cała szlachta zjeżdża się do stolicy, by wybrać nowego króla. Tutaj w roli agitatora politycznego prezentuje się Onufry Zagłoba. Oczywiście, same pertraktacje polityczne naszemu bohaterowi nie wystarczają. Na pierwszy plan wysuwa się pomoc staremu przyjacielowi. Michał Wołodyjowski, czyli jedna z największych szabli Rzeczypospolitej, przeżywa osobistą tragedię, odkąd stracił narzeczoną. W akcie desperacji, Mały Rycerz postanawia zostać Kamedułą, co bardzo nie podoba się jego druhom. Zagłoba za wszelką cenę postanawia odwieźć przyjaciela od tego zamiaru, będąc przekonanym, iż już w niedługim czasie  jego umiejętności na polu bitwy będą niezbędne do ratowania kraju przed najazdem wroga.

Pod względem całości, „Pan Wołodyjowski" jest znakomitym domknięciem trylogii. Ma w sobie zarówno wszystkie wady jak i zalety powieści „pisanej ku pokrzepieniu serc". Spotykamy, więc niemal wszystkie postaci poznane we wcześniejszych częściach. Występują one teraz jedynie w formie epizodycznej. Na pierwszy plan wysuwają się tym razem bohaterowie, stanowiący do tej pory pewien rodzaj spoiwa pomiędzy „Ogniem i mieczem", a „Potopem". Osobiście, Michał Wołodyjowski oraz Zagłoba to moje ukochane postaci, stąd bardzo mnie to cieszy.

Sienkiewicz stawia przed nami rycerza idealnego. Charakteryzuje się on zawsze mądrością, a zarazem sporą dawką naiwności. Trudno jednak odmówić autorowi niesamowitej zdolności budowy postaci z krwi i kości.  Każdy ruch i każda emocja jest tutaj zrozumiała. Wszak każdym z nas kierują w pewnym stopniu uczucia i to powoduje działania. Stąd tak ważna jest postać kobieca. Tym razem jest ich aż dwie. Skoro są aż dwie panie, niepostrzeżenie tworzy się dość rozwinięty wątek miłosny. Pierwszą tom książki czyta się jak romans a nie książkę historyczną. Zaskakuje fakt, iż noblista zdecydował się na wprowadzenie Basi, którą można odczytać, jako kobietę-rycerza. To ona burzy krew w bohaterach powieści.

Pomimo tego, iż ostatnia część trylogii, przedstawia szlachcica idealnego, pokazując tylko jego dobre strony, to jednak pomimo starań Sienkiewicz ukazuje też pośrednio przyczynę ostatecznego upadku państwa. Nie należy jednak postrzegać faktów historycznych w sposób bezkrytyczny. Wielu  zarzuca książce przeinaczanie dziejów. Trudno się z tym nie zgodzić, dlatego ja sama traktuję tło powieści, jako nieco wyimaginowaną, choć doceniam wprowadzenie w treść fabuły, postaci historycznych. Tym razem jest to Jan Sobieski. Finalnym  punktem akcji jest relacja bitwy pod Chocimiem z 1673 roku, mająca utrwalić dumę z polskości,

„Pan Wołodyjowski" to powieść, która potrafi wycisnąć łzy. To pozycja dla wszystkich tych, którzy uwielbiają prozę historyczną w najlepszym wydaniu.


Powiązane wpisy
Pan Wołodyjowski w kadrze