Ads 468x60px

środa, 20 stycznia 2016

Polacy w USA: Osada Jamestown

(fot, Elevatorrailfan)
Stany Zjednoczone od stuleci stanowiły dla Polaków coś na kształt ziemi obiecanej. Zastanawiające jest, dlaczego właśnie tam nasi rodacy upatrywali krainy idyllicznego szczęścia zamiast szukać szansy na lepsze życie gdzieś bliżej, choćby w którymś z krajów na zachód od naszych granic. Faktem jest, że amerykańska Polonia w chwili obecnej stanowi największą nację pochodzenia słowiańskiego zamieszkującą USA. Zdziwiłby się jednak ten, kto uważa, że jest to wynikiem wyłącznie emigracji Żydów, uciekających przed piekłem eksterminacji II wojny światowej. Pierwsze wzmianki o przybyszach znad Wisły datowane są bowiem już na XVII wiek.

 Jamestown
Pojawienie się Polaków na terenie Ameryki Północnej obserwujemy już w momencie prób kolonizacji tamtejszych terenów przez Brytyjczyków, walczących wówczas o prymat zdobywania nowoodkrytych ziem z Portugalczykami, Hiszpanami, Francuzami oraz kilkoma innymi europejskimi krajami. Oczywiście, był to tylko jeden z wielu powodów założenia osady na północnym wybrzeżu zatoki  Chesapeake. Liczono przede wszystkim na bogate złoża surowców, które miały być źródłem niewyczerpalnego bogactwa. O tym jak wyobrażano sobie ich ilość może świadczyć fragment tekstu przedstawienia „Eastward Hoe” autorstwa George'a Chapmana, Bena Jonsona i Johna Marstona z 1605 roku:
 „Mówię wam, złota jest tam więcej niż u nas miedzi; za każdą ilość miedzi, jaką przywiozę, mogę otrzymać trzykrotnie więcej złota. Człowieku, wszystkie ich patelnie i nocniki, są z czystego złota; a wszystkie łańcuchy, które wiszą na bramach, są z pełnego złota, zaś rubiny i diamenty zbierają w święta na wybrzeżu, a potem ozdabiają nimi płaszcze i czapki dzieci, tak powszechnie jak nasze dzieci noszą szafranowo barwione broszki lub monety z otworem"[1].
Marzenie o podbiciu nowych ziem było zbyt silne, by nie znaleźli się śmiałkowie, chcący uczestniczyć w niebezpiecznej wyprawie. Był to także znakomity pretekst do pozbycia się w dalszej perspektywie osób niepożądanych, którzy opuszczając królestwo, mogliby zbudować nową zamorską, angielską kolonię. Pierwszą udaną próbę zapoczątkowały trzy statki należące do Wirginijskiej Kompanii Londyńskiej pod dowództwem kapitanów Bartholomew Gosnolda Christophera Newporta, i Johna Ratcliffe’a. które Po wcześniejszej, nieudanej próbie założenia  osady Roanoke przez Johna White’a postanowiono udać się dalej na północ wzdłuż odnalezionej rzeki, którą nazwano James. Po siedemnastu dniach poszukiwań, odnaleziono miejsce nadające się na osadę. Było co prawda bagnisto, ale nie było to przeszkodą, by ok. siedemdziesięciu kilometrów od ujścia rzeki powstała osada Jamestown, nazwana tak na cześć króla Anglii Jakuba. Zarząd nad terytorium objął John Smith. Był to zasłużony żołnierz, któremu za odważną postawę w wojnie z Turcją przyznano szlachectwo. Zarządca nie miał łatwego zadania, gdyż wysoko urodzeni dżentelmeni nie chcieli uznać jego kierownictwa. Poza tym większość ekspedycji, składającej się z nastawionych na łatwy zysk bogaczy, nie chciała lub nie potrafiła budować nowych domów. Nieznane dotąd choroby dziesiątkowały załogę. Smith słał rozpaczliwe listy do Londynu z prośbą o przysłanie wykwalifikowanych osób znających się na produkcji szkła, smoły i potażu. W odpowiedzi 1 października 1608 roku przypłynął statek  „Mary and Margaret” z siedemnastoma nowymi osadnikami, wśród których byli Polacy. Tutaj należy wspomnieć, iż według wytycznych Wirginijskiej Kompanii Londyńskiej z 1586 roku, nowoprzybyli, pochodzący z Europy Środkowo-Wschodniej, mieli być traktowani jak niewolnicy, choć to ich praca przynosiła największe zyski.

Umiejscowienie osady Jamestown(wyk, Aude)
Z czasem koloniści zaczęli domagać się przywilejów w tym prawa do samodecydowania o losie osady. Za zgodą gubernatora Yeardley w 1619 powołano dwudziestodwuosobowe zgromadzenie przedstawicieli, na którego czele stanęli ludzie zatwierdzeni przez władzę w Londynie. Miało to załagodzić akty nieposłuszeństwa, jakie były niemal codziennością i mogły stać niebezpieczne wobec coraz bardziej napiętych stosunków z Indianami. Stało się to zarzewiem strajków polskich rzemieślników, niemających wówczas prawa głosu ze względu na brak angielskiego pochodzenia. W ramach protestu 30 lipca 1619 roku  odmówili oni pracy, co zmusiło zarządców do spełnienia ich żądań. To wydarzenie jest pierwszym przypadkiem strajku robotniczego na terenie Ameryki Północnej.




[1] Andrzej Bartnicki, Donald T. Critchlow „Historia Stanów Zjednoczonych Ameryki. 1607-1763” str. 46, Wydawnictwo Naukowe PWN, 1995.

Powiązane wpisy
Polacy w USA: Bracia polscy