Ads 468x60px

piątek, 27 lutego 2015

Renata Klamerus - Tami z Kapadoclandii

Autor:   Renata Klameru
Tytuł: „Tami z Kapadoclandii"
Wydawnictwo:  Nowae Res
ISBN: 9788379424665
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 308
Cykl: Tami z krainy pięknych koni: tom 2
Wszyscy, którzy nieco znają moje czytelnicze przyzwyczajenia, doskonale wiedzą o tym, że mam pewne zasady dotyczące książek. Reguły wypracowałam sama przez lata, czytając i wyrażając swoje zdanie o przeróżnych publikacjach. Rzadko zdarza mi się je łamać, stąd chyba nikt nie umiałby mnie przekonać bym świadomie kupiła pozycję tylko ze względu na imponującą okładkę czy obejrzała ekranizację bestselerowej powieści przed uprzednim sięgnięciem po pierwowzór literacki. Akurat ta ostatnia reguła sprawia, iż ciągle uciekam przed kolejnymi pokazami takich klasyków, jak „Skazani na Shawshank” bądź „Ojciec chrzestny”. Jeśli chodzi o cykle literackie, staram się nie zaczynać od środka serii nawet, kiedy mam świadomość, że w zasadzie mogłabym rozpocząć książkę od dowolnego tomu przygód głównego bohatera bez utraty jakiegoś ważnego wątku. Tak mogłoby być w przypadku kryminałów. Mam jeszcze jedno specyficzne przyzwyczajenie. Nigdy nie czytam kolejnych części bezpośrednio po sobie, gdyż boję się, iż autor mi się szybko znudzi lub zbyt świeże emocje po poprzedniej lekturze będą za bardzo rzutować na emocje przy analizie kontynuacji. Tym razem jednak uległam czarowi wyjątkowego świata stworzonego ręką Renaty Klamerus.

środa, 18 lutego 2015

Mitch Albom - Zaklinacz czasu

Autor:  Mitch Albom
Tytuł: „Zaklinacz czasu"
Tytuł oryginału: The Time Keeper
Tłumaczenie:  Nina Dzierżawska
Wydawnictwo: Znak literanova
ISBN: 978-83-24024-79-7
Data wydania: 13 stycznia 2014
Liczba stron: 288
Strona autora: http://mitchalbom.com
Możecie mi powiedzieć, która jest teraz godzina? Zastanawiam się ilu z was po przeczytaniu pierwszego zdania tego tekstu, odruchowo spojrzało na zegarek. W dzisiejszych czasach przecież trudno wyobrazić sobie moment bez liczenia sekund, minut, godzin, lat i dekad. W końcu bez tego zapanowałby chaos, prawda? Tymczasem kiedyś wschody i zachody słońca odmierzały życie, a moment ich występowania był wielką zagadką. To, że dziś żyjemy w totalnym pośpiechu zawdzięczamy Chińczykom, którzy stworzyli pierwszy bardzo prymitywny zegar ok. 4000-3500r.p.n.e. Zasada działania gnomonu była bardzo prosta. W miejscach publicznych ustawiano słupy bądź pręty, a rzucany cień pokazywał orientacyjnie upływ czasu. Jednak wystarczył tylko brak słońca, by cały ten mechanizm nie działał. Egipcjanie na gruncie tego pomysłu stworzyli zegar gwiazdowy. Starożytni nie mieli świadomości znaczenia pór roku na długość dnia, stąd potrzebny był jakiś inny sposób, by pomiar był dokładniejszy. Pojawiły się zegary wodne. Naczynie podzielone na dwie komory zawierało w swej górnej części pojemnik z wodą na dnie, którego wyżłobiony był niewielki otwór, przez który ciecz przedostawała się niżej. Niestety, wadą takiego czasomierza stała się nierównomierna szybkość przedostawania się kropel w dół. Im większa ilość substancji była w pojemniku, tym płynący strumień był szybszy. Problem rozwiązało zastąpienie wody piaskiem, w wyniku, czego powstały klepsydry. Ne tylko jeden z żywiołów był miernikiem mijających chwil. Kolejną ciekawą, acz niebezpieczną techniką była świeca z podziałką, która była nazywana zegarem ogniowym. Dopiero XiV wiek przyniósł pierwsze urządzenia mechaniczne zbliżone wyglądem i funkcją do współczesnych zegarów. Wynalezienie tylu przemyślnych wynalazków nie rozwiało wszystkich pytań, stawianych przez człowieka. Nikt z nas przecież nie wie, ile chwil jest nam dane, a też niewielu racjonalnie wykorzystuje minuty, które zwykle przeciekają przez palce. Przychodzi jednak zdarzenie zmieniające nasze postrzeganie upływającego życia. Mitch Albom wyszedł właśnie z tego założenia, tworząc na pozór banalną historię, gdzie splatają się losy trojga zupełnie obcych sobie osób, złączonych potrzebą wpłynięcia na długość czyjegoś istnienia. Ale czy takie marzenia mogą pozostać bezkarne?

poniedziałek, 9 lutego 2015

Renata Klamerus - Tami z Krainy Pięknych Koni

Autor:   Renata Klamerus
Tytuł: „Tami z krainy pięknych koni"
Wydawnictwo:  Nowae Res
ISBN: 9788377221679
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 232
Cykl: Tami z krainy pięknych koni: tom 1
Każda pozycja w życiu małego odkrywcy może być tą, która sprawi, że stanie się on w przyszłości miłośnikiem książek. Sama pamiętam moją ulubioną bajkę, jaką wielokrotnie słuchałam i uwielbiałam przeglądać o kaczce Matyldzie i jej kaczątkach, które robiły wszystko, by nie pójść nad staw nauczyć się pływać. Z perspektywy czasu jestem niezwykle wdzięczna moim bliskim, że bardzo rzetelnie dobierali dla mnie książeczki, łączące w sobie dydaktyczny przekaz oraz piękne wydania. Sądzę, że trudno jest tworzyć historię ciekawą dla dziecka, jak również satysfakcjonującą dla rodzica. Na szczęście, w naszym kraju są autorzy umiejący korzystać z najlepszych wzorców. Do tych osób z pewnością należy Renata Klamerus.
Tami to inteligentna kilkulatka mieszkająca w dalekim kraju, gdzie ludzie potrafią racjonalnie korzystać z dobrodziejstw natury. Dzieci w tej krainie pomagają swoim bliskim w opiece nad zwierzętami gospodarskimi, a czas zdaje się płynąć wolniej. W czasie wakacji, gdy nie trzeba chodzić do szkoły, nasza główna bohaterka opiekuje się swoim młodszym braciszkiem Borim. Pewnego dnia ciekawski malec, korzystając z chwili nieuwagi siostry, wydłubuje dziurę w ścianie. Dziewczynka chce, jak najszybciej zatkać ubytek, lecz ku swemu zdziwieniu stwierdza, że luka ukazuje nowe pomieszczenie o istnieniu, którego nie miała wcześniej pojęcia. Tami postanawia, iż sprawdzi wraz z dwójką swoich kolegów, co znajduje się w tajemniczym pokoju.

wtorek, 3 lutego 2015

Diane Chamberlain - Zatoka o północy

Autor:  Diane Chamberlain
Tytuł: „Zatoka o północy"
Tytuł oryginału: The Bay at Midnight
Tłumaczenie:  Teresa Konlosz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 978-83-78395-70-6
Data wydania: 8 sierpnia 2013
Liczba stron: 420
Seria: Kobiety to czytają
Chyba każdy z nas ma takie wspomnienia, które chciałby zachować na zawsze. U większości prawdopodobnie będą to chwile związane z beztroskim dzieciństwem, kiedy można było się zająć tak ważnymi sprawami, jak wspinanie się po drzewach, ganianie za piłką czy skakanie na skakance. Wielu dopiero po latach stwierdza, że tęsknią za tymi chwilami, gdy nie musieli podejmować niezwykle trudnych decyzji, które mogły zaważyć na ich przyszłym losie. Nie wszystkim jednak jest dane, doświadczyć szczęśliwego dorastania, bo w ich życiu zdarza coś, co bezpowrotnie odbiera im poczucie sielankowej radości. Często ten moment, jest zalążkiem ogromnego bólu, który zostaje z nami przez długi czas, a niekiedy nawet do końca naszych dni. Pewnym pocieszeniem może być fakt, iż ludzki umysł ma fenomenalną zdolność, do zacierania niektórych zdarzeń, które są dla nas trudne czy bolesne, niemniej nie dzieje się tak zawsze. Można niczym wojownik próbować mierzyć się z demonami przeszłości, bądź zepchnąć je w najdalsze zakamarki podświadomości mając nadzieję, że nikt nigdy nie rozdrapie nie do końca zagojonej rany tkwiącej gdzieś głęboko w naszej psychice.